SPAIN / PART 2 #OPIS

DAAJAA

SPAIN / PART 2 #OPIS

FIT SZARLOTKA - PRZEPIS

'DARIAA

FIT SZARLOTKA - PRZEPIS

Przegląd tygodnia #4/07

Lifemenagerka

Przegląd tygodnia #4/07

MIDI WHITE DRESS

charlizemystery

MIDI WHITE DRESS

Jak często stosować peeling? Możesz się zdziwić!

URODA I WŁOSY

Jak często stosować peeling? Możesz się zdziwić!

Touch of Boho

STYLLOVE

Touch of Boho

I CAN BE FIT

"Piekielnie twarda sztuka" - Christmas Abbott - recenzja

Somewhere in the middle...

Passion 4 Fashion

Somewhere in the middle...

Orient....

Passion 4 Fashion

Orient....

Najlepsze letnie balsamy do ciała

Ema Mija

Najlepsze letnie balsamy do ciała

Today's

Passion 4 Fashion

Today's

Lady Gugu

Tłuszcze – zarówno dobra oliwa jak i 3-tygodniowa frytura ze smażalni trafiają prosto do serca.

Kiedy słyszymy słowo „tłuszcz”, od razu zapala nam się czerwona lampka. Z jednej strony słusznie, bo nadmiar komórek tłuszczowych, który najczęściej objawia się nadwagą i otyłością, wpływa na organizm negatywnie. Ostatnio naukowcy odkryli coś, czego nie wiedzieliśmy dotychczas. Mianowicie tłuszcz nie tylko upośledza działanie narządów, ale również… niszczy mózg! Pod wpływem komórek tłuszczowych,  mikroglej (który jest czymś w rodzaju mózgowego odkurzacza – zjada niepotrzebne substancje i martwe komórki), z dobrego wujka zmienia się w złego. Tłuszcz sprawia, że zamiast wędrować w poszukiwaniu pokarmu, mikroglej pozostaje w bezruchu, zjadając wszystko, co w jego zasięgu, także te niezbędne połączenia czyli synapsy. Przez to mózg – mówiąc obrazowo – nie tylko jest coraz bardziej „zaśmiecony”, ale zanikają w nim połączenia komórkowe. Dodatkowo taki „objedzony” tłuszczem mikroglej nie jest w stanie zjadać infekcji, przez co nasz mózg popada w stan zapalny! Dlatego wystarczy zaledwie trzy miesiące wysokotłuszczowej diety (cały czas mowa o „złych” tłuszczach, o których za chwilę), żeby poczuć jej skutki w postaci: opóźnionych reakcji, słabszego kojarzenia faktów, problemów z pamięcią. Tłuszcz jest jednak niezbędny do życia Czy trzeba zatem odstawić tłuszcz? Nic bardziej błędnego! Tłuszcz jest niezbędny do syntezy ważnych witamin w organizmie: A, D, E, K, które są rozpuszczalne tylko w tłuszczach. Tłuszcz ponadto „otula” każdą naszą komórkę, tak, jak owijamy na zimę krzewy, a to właśnie te osłonki sprawiają, że możemy szybko myśleć. Zatem co ciekawe, nie tylko otyli, ale również niedożywione anorektyczki mają problem z kojarzeniem faktów – sprawiają wrażenie nieobecnych, bo ich impulsy nerwowe po prostu nie są przekazywane, jak trzeba. Które tłuszcze są dobre, a które złe? Najgorsze są kwasy tłuszczowe trans (tłuszcze trans). Naukowcy są co do nich w 100% zgodni: zaburzają pracę serca, podnoszą poziom złego cholesterolu, powodują miażdżycę, zawał czy udar mózgu. Znajdziemy je w chipsach, chrupkach (im bardziej chrupiące tym tłuszczów trans jest więcej), słonych przekąskach (tak, paluszki też!), ale także w słodkich kremówkach i ciastach ze sklepu. Źródłem tłuszczy trans są też utwardzone margaryny, więc jeśli z jakichś powodów wolicie je od masła (choć chyba tylko przez niższą cenę, bo ich smak pozostawia wiele do życzenia), to szukajcie tych najmniej twardych. Nie można zapomnieć też o fastfoodach i fryturą na czele, które są wprost kopalnią tłuszczów trans. Najlepsze są nienasycone kwasy tłuszczowe i to właśnie takie tłuszcze muszą dominować w naszej diecie. Pomagają bowiem obniżyć poziom złego cholesterolu w organizmie. Jeśli chcemy więc to zrobić, nie należy unikać tłuszczu, ale zwiększyć ilość zjadanych dobrych tłuszczów, np. orzechów, awokado, a przede wszystkim oliwy z oliwek (dlaczego tylko tej tłoczonej na zimno, przeczytacie tutaj: Olej kokosowy – tłuszcz najzdrowszy do smażenia). Nienasycone kwasy tłuszczowe przyczyniają się do produkcji prostaglandyn, które są potrzebne mięśniom i komórkom. Pomiędzy nimi znajdują się jeszcze nasycone kwasy tłuszczowe, co do których naukowcy wciąż się spierają: jeść czy nie jeść? Ostatnio  zaczyna przeważać teza, że to nie różnica pomiędzy nasyconym a nienasyconym tłuszczem jest istotna, ale problemem stanowi ogólnie zbyt duża ilość spożywanego tłuszczu. Obecnie mówi się, że wystarczy 20-25% tłuszczu dziennie, podczas gdy dawniej spożywano go co najmniej 40%. Opisany powyżej eksperyment z mikroglejem odbywał się właśnie z udziałem tłuszczów nasyconych, więc ich działanie na mózg jest negatywne. Jeśli wolisz więc unikać nasyconych kwasów tłuszczowych, to znajdziesz je w: wołowinie, jagnięcinie, wieprzowinie, smalcu, maśle, śmietanie, pełnotłustym mleku, serach żółtych o dużej zawartości tłuszczu, oleju kokosowym czy maśle kakaowym. Jednak tłuszcze nasycone nie są jednoznacznie złe, bo nie dość, że mają składnik antybakteryjny, to jeszcze składają się również z pozytywnie wpływających na organizm jednonienasyconych kwasów tłuszczowych; najlepiej zastosować więc przy nich zasadę MŻ – czyli mniej żreć. Dlaczego to bardzo ważne, żeby zjadać dobre tłuszcze? Specyfika trawienia tłuszczu jest zupełnie inna niż pozostałych substancji odżywczych. Trawieniem tłuszczu zajmuje się bowiem zupełnie inny przewód, niż jelita, bo wiadomo, co się dzieje, gdy cząsteczki tłuszczu wrzucimy do wody (jelita są jej pełne). Gdyby wrzucić ten tłuszcz do naczynek krwionośnych w kosmkach jelitowych, zatkałby wszystko błyskawicznie, podobnie jak nasze żyły. Dlatego do trawienia służy przewód zwany piersiowym (choć znajduje się w okolicach jelit), który przesyła jego cząsteczki do serca. Omija więc wątrobę, która potencjalnie mogłaby oczyścić „zły” tłuszcz. Zatem podsumowując: zarówno dobra oliwa jak i 3-tygodniowa frytura ze smażalni w Mielnie trafiają prosto do serca.  Jeśli się odchudzacie, to nie unikajcie tłuszczów. Istnieją badania, które potwierdzają, że dieta wysokotłuszczowa pomaga w trakcie treningu…walczyć z tkanką tłuszczową. A to dlatego, że w trakcie wysiłku biały tłuszcz (w skrócie nazwijmy go złym) w naszym organizmie zamienia się w brunatny, który ma właściwości pomagające spalać kalorie. Czy zatem należy się najeść smalcu i pójść pobiegać? Nie! To tylko dowód na to, że mocno otyli muszą się ruszać i obietnica, że jeśli to zrobią, będą mieli lepsze efekty niż osoby z lekką nadwagą. Tłuszcze wpływają nie tylko na nasz układ sercowo-naczyniowy. Niektóre z nich potrafią… leczyć ból. Przykładowo oleje roślinne (np. rzepakowy, lniany) zawierają kwas linolenowy, który działa przeciwzapalnie. Oczywiście, nie możemy zastąpić nim ibuprofenu, bo stężenie tego kwasu jest niewielkie, ale udowodniono, że regularne stosowanie łagodzi stany zapalne, bóle miesiączkowe czy migreny. Z kolei produkty zwierzęce (jajka, mięso, mleko) są źródłem kwasu arachidonowego, który wpływa na produkcję przekaźników w naszym organizmie, które nasilają ból. Z tych powodów osobom cierpiących na migreny odradza się jedzenie chociażby żółtego sera.  Horacy mówił o „złotym środku”, ale chyba nie wiedział, że to powiedzenie trzeba też zastosować do tłuszczów. Niestety, tłuszcze nie są bowiem „czarno-białe”, bo większość ma nie tylko zalety, ale i wady. Naukowcy są zgodni tylko co do dwóch rzeczy: najgorszym wyborem są tłuszcze trans oraz że nie należy przesadzać ani ze złymi ani z dobrymi tłuszczami. Post Tłuszcze – zarówno dobra oliwa jak i 3-tygodniowa frytura ze smażalni trafiają prosto do serca. pojawił się poraz pierwszy w LadyGuGu.

Moje niezawodne sposoby na stres - działają od razu i skutecznie!

URODA I WŁOSY

Moje niezawodne sposoby na stres - działają od razu i skutecznie!

Gold box Sephora co to takiego?

HANIA

Gold box Sephora co to takiego?

22.07.2016 - OOTD

mishmashwardrobe

22.07.2016 - OOTD

5 minut przed See Bloggers 2016 !

Fashionable

5 minut przed See Bloggers 2016 !

Przeglądając kiedyś jeszcze przed eventem stronę See Bloggers, zobaczyłam nasze zdjęcie i przypadkowo kliknęłam "O mnie". Przeczytałam jakbym czytała o kimś obcych ludziach, a po sekundzie dotarło do mnie, że to przecież o nas. 5 lat temu nigdy bym w to nie uwierzyła, uśmiechnęłabym się z wielkim niedowierzaniem, gdyby ktoś powiedział mi, że jeszcze tak wiele przede mną, tak niesamowitych rzeczy. Jak to ja, my? Przecież "udaje się" tylko córkom prezydentów, dzieciom celebrytów, czy ludziom którzy mają na koncie przynajmniej grube tysiące. A ja co? Zwykła, nieco nieśmiała studentka z normalnego domu, z czwórką rodzeństwa i fajowymi rodzicami, i jedynie głową pełną pomysłów. No i Kuba, który też nagle pojawił się w moim życiu i zaledwie kilka miesięcy zajęło mu zaobrączkowanie mnie. Wystarczyło. Tak jak na początek wystarczyło 97 zł za opłacenie domeny. I powstał blog, Resztę tej historii i nasz rozwój mogliście śledzić przez prawie już 5 lat prowadzenia bloga. Pokonywaliśmy kolejne schody, zmienialiśmy myślenie, zmienialiśmy stronę, poznaliśmy wielu fantastycznych ludzi, czasem się zawiedliśmy, ale to wszystko nazywamy bezcennym doświadczeniem.  Później poznaliśmy przewspaniałych Basię, Marka i Piotra Piasków, którzy zaprosili nas do współpracy przy See Bloggers. Zaufali naszemu doświadczeniu i pozwolili nam na bardzo dużą kreatywność: stworzyliśmy od nowa całą koncepcję eventu, zaprosiliśmy znakomitych prelegentów i wszyscy wspólnie pracowaliśmy wiele miesięcy nad trzecią edycją wydarzenia w 2015 roku. Uczyliśmy się i stworzyliśmy coś z czego naprawdę jesteśmy dumni, pokornie podchodząc do wszystkich spraw około eventowych i Waszych opinii. See Bloggers 2016 to owoc pracy bardzo wielu ludzi, choć bardzo szczególnie dziękuję Kubie, za ogromny trud jaki wkłada w to wydarzenie (nie uwierzylibyście ile nieprzespanych nocy za nami!). Dlatego właśnie teraz przed eventem apeluję do tych, którzy się pojawią, a być może czytają naszego bloga ( a wiem, że tacy są!:) ), korzystajcie z tego co dla Was przygotowaliśmy i cieszcie się weekendem w Gdyni, bo to co mamy dla Was, to nie tylko 2 pełne dni merytorycznych wykładów, nie tylko panele, warsztaty i aktywności, ale ogrom czasu jaki poświęciliśmy w ciągu całego roku, żebyśmy mogli się tak liczebną ekipą spotkać. Jeśli macie jakieś wątpliwości, pytania - śmiało podchodźcie do nas na evencie. Też po to tam jesteśmy, to jest czas spotkań z nami, czy z prelegentami, którzy dla wielu z Was są autorytetami - na pewno każdy znajdzie tam kogoś takiego. Liczymy na Wasze pozytywne wibracje. Pamiętajcie, że spotka się prawie 1000 osób, a to oznacza, że i my musieliśmy ponieść wiele kompromisów, żebyście mogli czuć się w Gdyni świetnie i być zadowoleni.. Prosimy także Was o wyrozumiałość. Z naszej strony zrobiliśmy wszystko, żeby See Bloggers 2016 było jednym z najlepszych eventów na jakich byliście i mamy nadzieję, że tak właśnie będzie. Już nie możemy się doczekać! Zabierzcie dobry humor i przybywajcie. Do zobaczenia!:)  No i nowość! Zainteresowane osoby, które nie będą obecne na wydarzeniu, mogą oglądać nas na żywo - zorganizowaliśmy streaming ze sceny głównej!  Znajdziecie go TUTAJ. A wczoraj na portalu Onet pojawił się wywiad z nami <3 O blogowaniu, wygranej w konkursie Blog Roku i oczywiście See Bloggers <3 zapraszam TUTAJ. Trzymajcie kciuki!!!!!!!!! Ubiegłoroczny wywiad z Jessicą Mercedes:) w tym roku też mam swój punkt programu:) Ona: To już jutro <3 a właściwie dziś już gościmy naszych prelegentów <3 On: Trzymajcie kciuki :))     The post 5 minut przed See Bloggers 2016 ! appeared first on Fashionable - Blog Lifestylowy | Blog modowy | Blog podróżniczy I Blog Anny i Jakuba Zając I Ania Zając I Jakub Zając.

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się ubierze. Się!

Makóweczki

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się ubierze. Się!

Od kilku dni po sieci krąży bajeczny mem dotyczący prania (by KURA): Tak to mniej więcej wygląda w każdej rodzinie. Nawet super wspierający mąż i ojciec nie ogarnie pralki. Czasami podejrzewam, że to jakaś genetyczna nieudolność i trwałe zmiany w mózgu. Ci sami mężczyźni co dłubią w komputerze, 75 kabli do telewizora podłączą, latają szukając pokemonów i używają okularów wirtualnej rzeczywistości, podchodząc do pralki minę mają nietęgą. Asotoosochosi? – to jedyne co potrafią wystękać. Więc my im rozprawkę o programach, kolorach, proszkach, rodzajach. To dziecięce, to dorosłe, czytaj metki. I patrząc na ten błędno – przerażony wzrok dochodzimy do wniosku, że zrobimy to same. Lepiej. Wiadomo. A dzieci? No brudne. I szczęśliwe, nikt nie zaprzeczy. Jak jedzą arbuza to kapie po szyji, brzuchu, kolanach, do skarpet. Jak czereśnie to wsmarowane we włosy, uszy, koszulkę i dywan, że o lodach nawet nie wspomnę… Teraz odpiera się je łatwiej, bo są duzi i szczęśliwie niealergiczni. Odplamiacz, proszek i po sprawie. Jak się nie odpierze to… telefon do mamy i ona odprawi swoją magię i potem jest jak nowe (pewnie dopiero przed śmiercią mi zdradzi co tam z tymi ubraniami tak naprawdę robi, że wszystko się odpiera ;)). Ale kiedyś nie było tak łatwo… Wrażliwa i delikatna skóra maluszka wymagała delikatnego proszku od zawsze. Moja mama opowiadała, że kiedyś nie było to takie proste i prało się w płatkach mydlanych. Wszystko było super, poza tym, że ubranka średnio pachniały, a plamki po jedzeniu słabo się dopierały. Obecnie nie musimy stać przy tarze, ani ‚Frani’, jednak wciąż zależy nam na ochronie delikatnej i wrażliwej skóry maluszka. Proszek Bobini jest przyjazny dla portfela mamy, jak również dla dziecka. Hipoalergiczny, niepodrażniający, przeznaczony do prania ubranek mających kontakt ze skórą wyjątkowo delikatną i wrażliwą. Zastosowana formuła chroni kolory ubrań i zapobiega transferowi barwników między tkaninami podczas prania. Receptura oparta na naturalnym mydle (tym, którego używały nasze mamy), skutecznie usuwa zabrudzenia i nie powoduje podrażnień. Może być używany już od pierwszych dni życia. Nie zawiera enzymów, wybielaczy optycznych i barwników, które mogą powodować podrażnienia. Ma bardzo dobre opinie wśród mam (–> TU)! Cechy i funkcje produktu: Hypoalergiczny, zawiera naturalne mydło, dzięki któremu skutecznie usuwa zabrudzenia, dobrze się wypłukuje i nie powoduje podrażnień Dedykowany do ubrań kolorowych – zastosowana formuła chroni kolory i zapobiega transferowi barwników miedzy tkaninami Może być stosowany od pierwszych dni życia Posiada delikatną kompozycję zapachową Nie zawiera enzymów, które w kontakcie ze skórą dziecka mogą wywołać alergie Nie zawiera barwników – które mogą wzmagać reakcję alergiczną, zwiększając wrażliwość skóry na inne składniki Nie zawiera wybielaczy optycznych, które mogą powodować podrażnienia Nie zawiera  fosforanów – składników chemicznych,  które zanieczyszczają zbiorniki wodne Posiada nowoczesną, skoncentrowaną formułę Został przebadany dermatologicznie Polecany do prania odzieży osób o skórze szczególnie wrażliwej i skłonnej do alergii  

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się upierze. Się!

Makóweczki

Brudne dzieci to szczęśliwe dzieci! Się upierze. Się!

Od kilku dni po sieci krąży bajeczny mem dotyczący prania (by KURA): Tak to mniej więcej wygląda w każdej rodzinie. Nawet super wspierający mąż i ojciec nie ogarnie pralki. Czasami podejrzewam, że to jakaś genetyczna nieudolność i trwałe zmiany w mózgu. Ci sami mężczyźni co dłubią w komputerze, 75 kabli do telewizora podłączą, latają szukając pokemonów i używają okularów wirtualnej rzeczywistości, podchodząc do pralki minę mają nietęgą. Asotoosochosi? – to jedyne co potrafią wystękać. Więc my im rozprawkę o programach, kolorach, proszkach, rodzajach. To dziecięce, to dorosłe, czytaj metki. I patrząc na ten błędno – przerażony wzrok dochodzimy do wniosku, że zrobimy to same. Lepiej. Wiadomo. A dzieci? No brudne. I szczęśliwe, nikt nie zaprzeczy. Jak jedzą arbuza to kapie po szyji, brzuchu, kolanach, do skarpet. Jak czereśnie to wsmarowane we włosy, uszy, koszulkę i dywan, że o lodach nawet nie wspomnę… Teraz odpiera się je łatwiej, bo są duzi i szczęśliwie niealergiczni. Odplamiacz, proszek i po sprawie. Jak się nie odpierze to… telefon do mamy i ona odprawi swoją magię i potem jest jak nowe (pewnie dopiero przed śmiercią mi zdradzi co tam z tymi ubraniami tak naprawdę robi, że wszystko się odpiera ;)). Ale kiedyś nie było tak łatwo… Wrażliwa i delikatna skóra maluszka wymagała delikatnego proszku od zawsze. Moja mama opowiadała, że kiedyś nie było to takie proste i prało się w płatkach mydlanych. Wszystko było super, poza tym, że ubranka średnio pachniały, a plamki po jedzeniu słabo się dopierały. Obecnie nie musimy stać przy tarze, ani ‚Frani’, jednak wciąż zależy nam na ochronie delikatnej i wrażliwej skóry maluszka. Proszek Bobini jest przyjazny dla portfela mamy, jak również dla dziecka. Hipoalergiczny, niepodrażniający, przeznaczony do prania ubranek mających kontakt ze skórą wyjątkowo delikatną i wrażliwą. Zastosowana formuła chroni kolory ubrań i zapobiega transferowi barwników między tkaninami podczas prania. Receptura oparta na naturalnym mydle (tym, którego używały nasze mamy), skutecznie usuwa zabrudzenia i nie powoduje podrażnień. Może być używany już od pierwszych dni życia. Nie zawiera enzymów, wybielaczy optycznych i barwników, które mogą powodować podrażnienia. Ma bardzo dobre opinie wśród mam (–> TU)! Cechy i funkcje produktu: Hypoalergiczny, zawiera naturalne mydło, dzięki któremu skutecznie usuwa zabrudzenia, dobrze się wypłukuje i nie powoduje podrażnień Dedykowany do ubrań kolorowych – zastosowana formuła chroni kolory i zapobiega transferowi barwników miedzy tkaninami Może być stosowany od pierwszych dni życia Posiada delikatną kompozycję zapachową Nie zawiera enzymów, które w kontakcie ze skórą dziecka mogą wywołać alergie Nie zawiera barwników – które mogą wzmagać reakcję alergiczną, zwiększając wrażliwość skóry na inne składniki Nie zawiera wybielaczy optycznych, które mogą powodować podrażnienia Nie zawiera  fosforanów – składników chemicznych,  które zanieczyszczają zbiorniki wodne Posiada nowoczesną, skoncentrowaną formułę Został przebadany dermatologicznie Polecany do prania odzieży osób o skórze szczególnie wrażliwej i skłonnej do alergii   A mamie po praniu zostaje tylko prasowanie, sortowanie, układanie… :)

Fall/Winter trends 2016/17 part 1

Passion 4 Fashion

Fall/Winter trends 2016/17 part 1

SPAIN / PART 1 #OOTD

DAAJAA

SPAIN / PART 1 #OOTD

Pozwalasz sobie na to zachowanie? Zastanów się czy warto

ANIA MALUJE

Pozwalasz sobie na to zachowanie? Zastanów się czy warto

Victoria's Secret hydrating body lotion

GUMIJAGODA

Victoria's Secret hydrating body lotion

# wakacyjna wyprzedaż szafy

STYLEEV

# wakacyjna wyprzedaż szafy

Mój blogowy produkt – Dziennik Obserwacji Organizmu

Lifemenagerka

Mój blogowy produkt – Dziennik Obserwacji Organizmu

BAKUSIOWO

Zabezpieczony: 5 sposobów, dzięki którym Twój każdy weekend będzie trwał 3 dni.

Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.

Effie's Dress

The 'so original' one.

Hey guys!I'm sooo original! Since 90s are definitely back (and make me feel young again) everybody's wearing chokers and off-the-shoulder tops - I tried to avoid it just because everybody's doing it and here I am, ha, ha, ha. But it does look awesome, doesn't it? Bare arms + collar bones = LOVE. And culottes! (yet again - so unique right now!) Even though I have nothing against skirts, comfy pants that only look like a skirt always win! <3 top, culottes, sunglasses - H&Mchoker - Ettika, Free People

Pullman Phuket Arcadia

Passion 4 Fashion

Pullman Phuket Arcadia

Szafeczka blog

Urządzamy szkolny kącik!

Sezon wakacyjny to również okres, w którym zaczynamy przygotowywać (lub zmieniać) szkolny kącik dla naszego dziecka. My ten pierwszy mamy już za sobą i pragnę podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami, zanim kupicie pierwsze biurko i pierwsze krzesełko. Co prawda takie wpisy już się pojawiały, ale tym razem to nie tylko inspiracje, a również gotowe… The post Urządzamy szkolny kącik! appeared first on szafeczka.com.

Przepis na...orzeźwiającą lemoniadę z rabarbaru

It's so easy

Przepis na...orzeźwiającą lemoniadę z rabarbaru

Jest pięknie

Kosmetyki Bath & Body Works Hawaii

Kosmetyki Bath & Body Works znane są z wyjątkowych, soczystych zapachów. Najnowsza kolekcja inspirowana jest Hawajami. Znajdziemy tu takie zapachy, jak kokos, ananas czy mango. Do wyboru są mgiełki do ciała, balsamy, żele pod prysznic i żele antybakteryjne, scruby czy mydła do rąk. Jeśli naprawdę przepadasz za tymi słodkimi, uroczymi zapachami, to w linii Hawaii znajdziesz też wtyczki zapachowe oraz świece do domu. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Kosmetyki Bath & Body Works Hawaii appeared first on Jest Pięknie.