20 hitów i kitów mojej wyprawki dla bliźniąt

Boginie przy maszynie

20 hitów i kitów mojej wyprawki dla bliźniąt

     Maluchy mają siedem miesięcy - pora na podsumowania. Co sprawdziło się, a co było zupełnym niewypałem w naszej niemowlęcej wyprawce? Zapraszam na bardzo subiektywny, niesponsorowany przegląd hitów i kitów, szczery i zupełnie od serca - od mamy dla mamy ;)1. Pampersy Premium Care - HIT    Pampers Active Baby - KIT(fot. Pampers)Te i tylko te. Przy Felku były super zwykłe Active Baby, teraz całkiem się zepsuły, są śliskie, flizelinowe, okropne  w dotyku i dużo mniej chłonne. Za to te Premium Care są mięciutkie, mają bawełnianą warstwę i spokojnie wytrzymają noc i nawet poranek - zdołasz wypić swoją pierwszą kawę, zanim zabierzesz się do roboty ;) Co więcej, ani razu nie mieli odparzonej pupy - a nie używam praktycznie w ogóle kremów.Nie testowałam innych pieluszek - dla mnie te są po prostu idealne i nie zamierzam zmieniać na nic innego :)2. Nawilżane chusteczki bawełniane - HIT(fot. Biedronka)Skoro załatwiliśmy pampersy, przejdźmy do chusteczek. NIE WYOBRAŻAM SOBIE BEZ NICH ŻYCIA. Po pierwsze - nieodzowne przy zmienianiu pieluszek, szczególnie poza domem, poza tym, idealne są do sprzątania - kurze, wytarcie stołu, gdy się coś rozleje, spadnie ze stołu... :DMimo codziennego użytku, gdy maluchy się urodziły, musiałam zmienić dotychczasowe na takie, które są zrobione z bawełny. Są dużo bardziej mokre, miękkie i nie zawierają alkoholu, dlatego nie drażnią pupy dziecka. Zdecydowanie największym odkryciem było  dla  mnie to, że większość dostępnych na rynku, nawet tych najlepszych marek jak Pampers, zawiera w składzie ten nieszczęsny alkohol (wg mnie najgorsze są Pampers Fresh Clean - już wiem, czemu często są na promocji :P). Pupa po wytarciu nimi była czerwona, a maluszki piszczały przy przebieraniu. Problem zniknął, gdy zakupiłam bawełniane chusteczki z Rossmanna: Tami, Huggies Newborn, albo Dada Cotton z kochanej, swojskiej Biedry. Są genialne, mimo, że z powodu obfitego nawilżenia nieraz ciężko wyciągają się z pudełka.3. Whisbear Cry Sensor - HIT(fot. Whisbear)     Miś wszechczasów. Przy starszakach nie miałam i przeżyłam. Ale dzisiaj - serio - nie wyobrażam sobie bez misia życia. Od urodzenia towarzyszy maluchom i zapewnia mi błogie godziny świętego spokoju, czyt. snu. Gdy zaczyna któryś jęczeć w środku nocy miś sam się włącza, a maluch w 90% przypadków - sam się uspokaja. Maluchy mają siedem miesięcy i nadal nie mam zamiaru się z miśkiem rozstać - tym bardziej, że nagle stał się także jedną z ulubionych zabawek, ze względu na kolorowe nogi i szeleszczące elementy. Ranne pobudki nie są już tak gwałtowne - bo zabawa z misiem zajmuje im najmarniej kilkanaście minut, co pozwala mi wygrać z opadającymi powiekami ;) Warto wydać te 180zł i mieć w zamian trochę więcej wolnego czasu.. przez prawie cały rok - bo myślę, że szybciej się z nim nie rozstaniemy ;)4. Paputki TITOT - HITAbsolutny hit hitów. Moje dzieci - wszystkie - to straszliwe wierzguły. Nie było ani skarpetek, ani papci, które utrzymałyby się na ich stópkach - dopóki nie poznaliśmy cudownych titotków. Mamy już teraz czwartą parę (a właściwie ósmą ;) ) i zachwytom nie ma końca. Stópki się nie pocą, ani nie zgubiliśmy dotąd ani jednej sztuki, co było moją zmorą przy starszych chłopcach. Non stop pogubione na spacerach skarpety i buciki. Teraz, w upalne dni, titotki zastępują mi skarpetki, zakładamy je na bose stopy :) Dzięki regulacji gumką można dopasować na stópki z wyższym podbiciem :) Szczerze polecam też wersję dzianinową, Marta, właścicielka, na pewno na Waszą prośbę uszyje w dowolnym rozmiarze te dzianinowe paputki, wprost idealne na upały :)5. Przewijak podróżny La Millou - HIT(fot. La Millou)Mam pięcioro dzieci i nie miałam dotąd lepszego przewijaka. Dzięki fakturze a la skóra licowa jest absolutnie wodo i brudoodporny :) Do tego, mimo wycierania, nie schodzi wzorek. Kilka miesięcy używania codziennie (nie przewijam na innym przewijaku od urodzenia) - dalej wygląda jak nowy :)6. Torba SKIP HOP - KIT(fot. wowcher.com)Super torbę upolowałam w TKMaxx za 180zł - oryginalnie kosztuje ok 300zł, więc zrobiłam, jak mi się zdawało, fantastyczny deal. Niestety, po miesiącu użytkowania rozlał mi się w niej marchewkowy sok - tak nieszczęśliwie, że wszystko mokre i brudne, nie do zmycia ręcznie. Wyprałam  na delikatnym trybie w pralce - i klops. Z samą torbą nic się nie stało, wyciągnęłam jak nową. NIESTETY! Torba zgniła - nie można jej bowiem dobrze wysuszyć. Mimo suszenia w upalne dni na słońcu, ciągłego wywracania na lewą, prawą stronę - nie ma szans. Ta powłoka ułatwiająca czyszczenie powoduje, że kilka warstw materiałów namoczonych wewnątrz po prostu nie schnie. Torba ewidentnie zgniła i niemożliwie śmierdzi, więc nie nadaje się do użytku, chociaż wygląda - PRAWIE - jakby nigdy nic. Prawie, bo od wieszania na wózku, przy rączkach / uchwytach ta folia zewnętrzna rozeszła się z podszewką i wygląda to kiepsko. Dlatego ja odradzam. Bardzo mi przykro, bo torba jest śliczna :(7. Huśtawka Hybrydowa Ingenuity - HIT(fot. Dumel)Prawie się do niej modliłam, serio i żałuję, że nie ma takiego wynalazku dla starszych brzdąców! Leon to złote dziecko - gdy jest śpiący, wystarczy go odłożyć ze smoczkiem i pieluszką, a zaśnie wszędzie - sam. Gucio natomiast od urodzenia wymagał więcej atencji. Uczyłam, tak jak Leośka, usypiania samodzielnego od pierwszych dni. Niestety, szczególnie, gdy był mocno zmęczony, albo coś mu nie pasowało (często :D chimeryczny jest po mamusi ;) ) - mordęga była z jego spaniem.. albo nie może zasnąć, albo budzi się po pięciu minutach całkiem zregenerowany. Wyjątkiem były drzemki w huśtawce - przesypiał cały cykl bujania ;) Czyli nawet godzinę, jak nie przegapiałam momentu zatrzymania. Oczywiście, obowiązkowo z melodyjkami - w ciszy ani jeden nie uśmie i każdy dźwięk ich budzi. Dopóki muzyka gra, to śpią ;) A melodyjki z tej huśtawki, jak i naszego bujaczka Ingenuity - były przecudne.Jedyny minus - mocno zżera baterie. Ale za ten spokój... warto ;)8. Mata edukacyjna Tiny Love - HIT(fot. Tiny Love - usage na kolory, w rzeczywistości mniej wyraziste, czyt. delikatniejsze, dużo lepiej mata wygląda na żywo!!!)Myślałam, że będzie za mała dla dwójki, ale spokojnie nam wystarczyła dla bliźniąt do ok 6 miesiąca. Wówczas dołożyliśmy jeszcze matę gigant od Tiny Love i chłopaki mają używanie :) Dla jednego malucha zatem starczy w zupełności. Bardzo przyjemna kolorystyka, mniej żywa niż na zdjęciu - i dobrze, ładne, spójne kolory, fajne zawieszki, każda wydająca inny dźwięk. Do tego miłe dla ucha melodyjki z pozytywki, włączanej kopnięciem nóżki. Do tego matę można łatwo złożyć i zabrać wszędzie - ja złożyłam do walizki, na płasko, i zabraliśmy na majówkę do Olsztyna, przez co maluchy czuły się prawie jak w domu i nie mieliśmy problemu z aklimatyzacją. Można prać w pralce, po odczepieniu elementów, normalny program, kolory nie blakną :) A baterie działają niedorzecznie długo, jeszcze nie wymieniałam ;)9. Maść pośladkowa, robiona w aptece - HIT(fot. Apteka Panaceum)Najtańszy HIT hitów! Po antybiotyku Leon miewał okropną biegunkę, potrafił zrobić kupkę nawet przez sen. Raz obudził się z potwornym płaczem, zaglądam, a tam po prostu jedna wielka rana... Dwukrotnie posmarowana tą cudowną miksturą pupa wyglądała już dużo lepiej, a Leoś przestał płakać. Na drugi dzień - po nocy, czyt. długim działaniu - pupa wyglądała prawie jak nowa! A koszt kilku złotych! Poproście o receptę na maść przy pierwszej wizycie z maluchem - same proste, łagodne składniki, a efekt dużo lepszy od każdego sudocremu!10. Aspirator Katarek - HIT(fot. Katarek)Uległam Waszym sugestiom - dopiero przy bliźniakach użyłam Katarka pierwszy raz. Dotychczas używałam ręcznego aspiratora Fridy, bo odkurzacz + nosek mojego dziecka... hell, no! Ale jakże się myliłam... Katarek to wynalazek wszechczasów :D Katar + katarek = wielka ulga ;)  dla noska moc aspiratora nie jest zbyt silna, ma wbudowany system obniżający moc ssania i dzięki temu wydzielina jest absorbowana w łagodny sposób. Wiem, co mówię - najpierw przetestowałam na sobie ;)11. Boskie legginsy i bloomersy - HITMoże myślicie, że to mój ukryty zamysł, by wam sprzedać te ciuszki. Trochę tak, pewnie ;) Ale akurat tutaj mam czyste sumienie - legginsy w pestki i boskie bloomersy nosimy praktycznie codziennie. Teraz, w upały, nie ma nic lepszego, bo pestkowa dzianina jest cieniutka i bardzo miła dla skóry. Legginsy są dopasowane - nie są całkiem obcisłe nawet na pulpecika Leonka :) Przy tym, dzięki biało-czarnemu wzorkowi pasują prawie do wszystkich ubranek. Bloomersy - niemożliwie urocze i idealne z body i bez, gdy upał jest niemiłosierny. A długie legginsy idealne są do raczkowania! Po prostu autentycznie kocham te dwie pozycje ;) I dlatego serdecznie je wam polecam. Też dlatego, że od dzisiaj wszystko w BPM 25% taniej ;)12. Ciuszki z HM, Next (i BPM ;) ) - HIT      Pepco, La Redoute, Reserved - KITTak, polecam wam różne marki, to o ciuszkach nie zapomnę. Maluchy ubierałam głównie w NEXT, a także H&M i Kappahl. Te trzy marki sieciowe polecam wam najmocniej. Nic się nie dzieje z ubrankami z nexta - nie kurczą się, nie spierają, łatwo je doprać nawet z odplamiaczem, oficjalnie uważam, że warto zapłacić dwa razy więcej - szczególnie za rzeczy prane prawie codzienie, jak body i piżamki. Kappahl i H&M tak samo, tu szczególnie polecam promocje, których w NEXT brakuje. Za to.. ciuszki z BPM to wiadomo, klasyk nad klasyki i na pewno wyróżnicie się z tłumu ;) Jestem szczęśliwa, bo mimo wielokrotnego prania - nasze ciuchy zdały wszelkie bliźniakowe testy i jestem dumna, że mogę wam je z czystym sercem polecić, tak samo, a nawet bardziej niż te sieciówkowe :DNatomiast jeśli chodzi o La Redoute, Pepco, a nawet niektóre Reserved - dla mnie to KIT. Niestety, druk w La Redoute po pierwszym praniu wyblakł bardzo, mimo cudnego kroju, niewarte są zatem swoich dość wysokich jednak cen. Oczywiście nie wszystko - ale z 8 zakupionych rzeczy 4 na pewno nie nosimy, bo nie mają żadnego efektu. To samo dotyczy Pepco i Reserved - mimo niektórych ślicznych propozycji, ciuszki szybko się "zeszmaciły". Szkoda, bo naprawdę ładne :( Ale tutaj jak praktycznie wszędzie - trzeba uważnie oglądać, czytać skład. Tylko przy zamówieniach online to jakby niemożliwe ;)14. POZYTYWKI!Moje dzieci nie zasypiają w ciszy - głównie dlatego, że w naszym domu to temat równie abstrakcyjny, co podróże kosmiczne. Ale za to maluchy wyciszają się przy dźwiękach pozytywek, melodyjek, powtarzalnych sekwencji. Odkąd przestaliśmy używać bujaczka i huśtawki, musieliśmy znaleźć zastępstwo, to samo - przy łóżeczku. U nas sprawdził się żółwik od Cloud B, ale uważam, że sprawdzi się każda - byle grała łagodną melodyjkę, odpowiednio długo, była łatwa do transportowania (żeby można było bez problemu zabrać w podróż) i by miała regulację głośności. Powtarzalne dźwięki pozwalają moim maluchom się wyciszyć.15. Karuzelka podróżna Tiny Love - HIT(fot. Tiny Love)Tak, pomyślicie, że mam sponsoring od tej marki, ale, niestety, zupełnie nie ;) Tak się składa, że przy Felku wiele dobrego z ich metką kupiłam i teraz poszłam tym samym tropem. Nie zawiodłam się. Podróżna karuzelka jest absolutnie genialna - jedyne co bym zmieniła, to dodała regulację głośności. Baterie niezmieniane od dnia zakupu, czyli ok 4 miesiące ;) Moje maluszki uwielbiają ją, a główną zaletą jest możliwość dopięcia jej do wózka, fotelika, każdego łóżeczka - także turystycznego, dzięki czemu możemy ją ze sobą zabrać na każdą podróż, także na noc do dziadków (przy bliźniętach jeszcze nie próbowałam, ale skrycie marzę o tym ;) )16. Krzesełko Tripp Trapp - HITMaluchy mają siedem miesięcy, jedzą, siedzą, bawią się przy stole. I teraz dopiero doceniam prawdziwy geniusz tego krzesełka. Nie zajmuje więcej miejsca niż zwykłe krzesło, jest dużo bardziej wygodne w użytkowaniu niż klasyczne giganty z plastiku i metalu... Do tego design - nie ma co mówić. To jest HIT hitów!17. Kosz na zużyte pieluchy - KIT(fot. bajkowachatka.pl)Drogi - pojemnik jako tako, ale wkłady..!? Duży, niepraktyczny, a do tego jednak niehigieniczny. Kilkadziesiąt pieluch, fermentujących przez kilka(naście).. dni? Bleh. Myślałam, że ułatwi mi życie przy moich 42 stopniach schodów w domu, ale to był jednak zły pomysł. Wolę za każdym razem pieluchę zanieść na dół, niż mieć świadomość, że pielucha mi gnije w sypialni... i stoi nieużywany. Właściwie już się go pozbyłam ;)18. Butelki, smoczki Suavinex i Philips Avent - HIT(fot. Philips)Przy bliźniętach używałam i używam do dziś tylko ich - błękitne butelki Avent i piękne wzory od Suavinex. Smoczki fizjologiczne i anatomiczne - moje maluszki chwytają każde, takie z nich ssaki. Smoczki do butelek pasują zarówno do Aventu, jak i Suavinexu, można więc używać zamiennie, ale nie ma potrzeby - każda marka ma swoją linię. Moje ulubione to smoczki trójprzepływowe :) Z czystym sercem polecam, sprawdziły mi się kolejny raz (przy Felku również ich używałam).19. Drewniane gryzaki - KIT      Żyrafka Sophie - HIT(fot. Skip Hop)Niestety, drewniane gryzaki zupełnie nie podeszły moim dzieciom. Zabawki, które miały doczepione kółka do gryzienia, same w sobie, owszem, ale gryzaki drewniane... ani ja, ani dzieci moje nie kumają tego pomysłu ;) Oczywiście, to moja subiektywna opinia, ale chłopcy mają teraz etap ząbkowania, gryzą wszystko, co popadnie, a akurat gryzaki budzą ich stanowczy sprzeciw, a raczej totalny brak zainteresowania. :/Za to żyrafka Sophie... nie do zajechania ;) Pożerane są od kilku miesięcy i dalej nie mają chwili wytchnienia ;)(fot. Lelushop.pl)20. Kocyki bambusowe Tender Blanket od La Millou - HITDrogie jak nie wiem co, to jedyny ich minus - na szczęście maluchy dostały w prezencie z okazji chrztu. Ale... są GENIALNE. Odkąd je mamy - a dostaliśmy na początku tych afrykańskich upałów - używamy ich co chwilę, codziennie. Maluszki się nimi miziają jak pieluszką, bo są cienkie i lekkie. Przykrywam maluchy nimi w upały, bo nie umieją zasnąć bez przykrycia, jakiegoś minimalnego opatulenia... ale nie jest im gorąco - faktycznie budzą się chłodni, nie zgrzani, jak do tej pory, dzięki czemu śpią spokojniej i dłużej. Po prostu je uwielbiam :)A Wasze typy pokrywają się z moimi? O czym zapomniałam, czego nie uwzględniłam, a może bardzo się mylę? Mam nadzieję, że nie uraziłam nikogo swoimi spostrzeżeniami - ale wpis miał być szczery, to jest :D Czekam na Wasze opinie! Czego w tym zestawieniu brakuje?~P. 

Słoneczne lustro – sunburst mirror DIY

twojediy

Słoneczne lustro – sunburst mirror DIY

Najlepsze wakacje to te samotne tylko z rodziną. Znajomych zostawiam w domu.

twojediy

Najlepsze wakacje to te samotne tylko z rodziną. Znajomych zostawiam w domu.

Odcisk dłoni 3D – pamiątka z wakacji

twojediy

Odcisk dłoni 3D – pamiątka z wakacji

Podsumowanie czerwca

twojediy

Podsumowanie czerwca

Jak urządzić kącik dwóch maluszków we własnej sypialni?

Boginie przy maszynie

Jak urządzić kącik dwóch maluszków we własnej sypialni?

Pojemniki na przyprawy ze słoików po kawie

twojediy

Pojemniki na przyprawy ze słoików po kawie

Placki jogurtowe z owocami

twojediy

Placki jogurtowe z owocami

Misja: marchewka, czyli rozszerzamy dietę!

Boginie przy maszynie

Misja: marchewka, czyli rozszerzamy dietę!

Lightbox DIY

twojediy

Lightbox DIY

Komódka na kosmetyki lub biżuterię

twojediy

Komódka na kosmetyki lub biżuterię

Nadciąga epoka lodowcowa – 3 przepisy na domowe lody + konkurs

twojediy

Nadciąga epoka lodowcowa – 3 przepisy na domowe lody + konkurs

W tym roku epoka lodowcowa będzie do kwadratu. Jak to? Po pierwsze, nadciągają gorące dni i będziemy wcinać lody kilogramami, a po drugie, w kinach w połowie wakacji będzie można obejrzeć „Epokę lodowcową 5” – jedną z moich ulubionych bajek, na którą z wielką przyjemnością wybiorę się do kina. Tak mnie to natchnęło, że przygotowałam dla Was moje ulubione, przetestowane na dzieciach i rodzinie domowe lody oraz powiem Wam, gdzie rozdają supernagrody i jak wziąć udział w konkursie. Razem z moim Adasiem wykonałam pracę konkursową i zgłosiłam ją do zabawy. Może wygramy wielki telewizor? Domowe lody mają tę przewagę nad gotowymi, że można je zrobić z tego, co najbardziej lubimy, skomponować według własnego gustu i zjadać wtedy, kiedy mamy ochotę. Nawet w nocy, kiedy wszystkie sklepy w okolicy są już zamknięte… Nie polecam, ale jest to na pewno zaleta domowych lodów. Ja taki domowy wyrób praktykuję w lesie w domku letniskowym, gdzie najbliższy sklep jest w sąsiedniej wsi, kilka kilometrów dalej. Dzięki temu przez lata wykonywałam różne kombinacje lodów z tego, co miałam w lodówce, bo moje dzieci są nienasycone, jeżeli chodzi o jedzenie słodyczy. Poznajcie moje ulubione przepisy. Domowe lody według Twoje DIY! Lody wodne z owocami – zrób to sam Najprostsze lody to te zrobione z wody i soku. W zasadzie zrobimy je najszybciej, bo wodę w domu każdy ma, a pewnie i sok się jakiś znajdzie. Do tego świeże sezonowe owoce – i już mamy pyszne lody. W sklepie takich nie znajdziemy! Do przygotowania lodów wodnych potrzebujemy: 250 ml wody  250 ml soku lub nektaru, używajmy ulubionego smaku 1 łyżka cukru (ja lubię słodkie lody) sok z cytryny do smaku świeże owoce foremki do lodów Wodę łączymy z sokiem. Dodajemy cukier i sok z cytryny, a całość zagotowujemy. Dzięki temu otrzymamy syrop. Syrop nam stygnie, a do foremek wkładamy pokrojone owoce. Ja przy tej pracy mam zawsze pomocnika. Zalewamy foremki, wkładamy patyczki i lody lądują w zamrażalniku na kilka godzin.   Lody jogurtowe  Kolejne szybkie domowe lody to takie z jogurtu lub serka. Robię je z tego, co mam w lodówce, a wykańczam na chrupiąco i bardzo słodko. Potrzebujemy kilku składników: jogurt lub serek świeże owoce musli miód foremki do lodów i patyczki Do foremek wkładamy pokrojone owoce. Lubię, gdy widać owoce, więc przyklejam je do krawędzi foremek. Potem dodaję jogurt lub serek, tak aby wypełnił przestrzenie między owocami. Owoce z jogurtem układam warstwami. Do jogurtu wkładam patyczki, a górę lodów przykrywam musli. Trochę miodu połączy płatki musli z jogurtem – będzie to bardzo smaczną częścią naszych lodów.   Lody jagodowe Fioletowe lody są pyszne i wyglądają bosko. Te wymagają trochę więcej pracy, ale od czasu do czasu warto je zrobić. Szczególnie gdy jest sezon na jagody! A kiedy ich nie ma, zawsze można kupić borówki. Składniki na lody jagodowe: 200 ml słodzonego mleka skondensowanego 250 ml kremówki 50 ml wody 5–10 łyżek cukru pudru 400 g jagód wafelki Na początek gotujemy wodę z cukrem, a następnie dorzucamy borówki i jeszcze przez chwilę gotujemy. Całość miksujemy i zostawiamy, aby przestygła. Kremówkę z mlekiem trochę miksujemy i dodajemy przestygnięte jagody. Całość dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki. Z wielką przyjemnością dzielę się z Wami tymi przepisami na domowe lody, bo teraz mam zamrażalnik pełen mrożonych słodyczy. Jestem ciekawa, jakie lody Wam najbardziej przypadną do gustu i kiedy je wypróbujecie! Konkurs z Aquaphor Oprócz lodów z moim Adasiem przygotowałam także rakietę na konkurs Aquaphor, który jest partnerem filmu „Epoka lodowcowa 5”. Wystarczy kupić dzbanek filtrujący tej firmy w promocyjnym opakowaniu, przygotować rakietę DIY dla wiewióra Scrata i przesłać zdjęcie na konkurs. Można wygrać trzy 55-calowe telewizory oraz 50 innych nagród z bohaterami filmu. Prawdziwa gratka dla fanów „Epoki lodowcowej”! My próbujemy swoich sił. Tak wygląda nasza praca, a zgłosiliśmy ją tutaj na konkurs. Może do nas albo kogoś z Was uśmiechnie się szczęście? Trzymam za nas wszystkich kciuki! Nadciąga prawdziwa epoka lodowcowa. Będziemy jeść domowe lody, bawić się w konkursie, a w lipcu idziemy do kina na 5. część kultowej bajki. Mój synek już się nie może doczekać – nie ukrywam, że ja również. Gdy ma się dzieci, to można bezkarnie iść do kina na bajkę. :)   Wpis przygotowany wspólnie z marką Aquaphor. Post Nadciąga epoka lodowcowa – 3 przepisy na domowe lody + konkurs pojawił się poraz pierwszy w Twoje DIY.

Jak zrobić remont w 3 dni i nie zwariować?

twojediy

Jak zrobić remont w 3 dni i nie zwariować?

Moja podwójna mleczna droga

Boginie przy maszynie

Moja podwójna mleczna droga

     Gucio i Leoś kończą jutro sześć miesięcy. Powoli przygotowuję się do rozszerzania ich diety - ale idzie mi to wyjątkowo opornie. Z mojego doświadczenia bowiem moment podania marchewki, jabłuszka, kaszki to po prostu początek końca mojej mlecznej drogi... Stopniowo inne posiłki eliminują kolejne karmienia piersią. Dlatego ogromnie się cieszę, że zdążyłam jeszcze wziąć udział w fantastycznym projekcie The Milky Way - projekt fotograficzny. I to z dwójką karmionych piersią osesków! Mam fantastyczną pamiątkę z tego magicznego okresu w naszym życiu, gdy jesteśmy ze sobą całkowicie połączeni - we trójkę :D     Przyznaję bez fałszywej skromności: JESTEM DUMNA! Udało mi się karmić piersią moje bliźnięta na pewno sześć miesięcy, a pewnie uda się dłużej. Moje maluchy ważą już ponad 7,5kg, mają ok 70cm i naprawdę wydają mi się ogromni. Byli tacy maleńcy, gdy się urodzili... Prawdziwe tyciaki! Patrząc na nich jestem tak po zwierzęcemu, prymitywnie dumna, że na mojej piersi tak pięknie urośli :D     A tak się bałam, że mi się nie uda! Na wieść o bliźniętach byłam przerażona. Mając doświadczenie karmienia wyłącznie piersią na żądanie mojej starszej trójki, czułam, że podwójne karmienie jest po prostu niemożliwe. Pamiętam wielogodzinne sesje karmienia, szczególnie wieczorne, gdy karmienie trwało po trzy godziny, a ja z pilotem w ręku nie ruszałam się z kanapy. Tutaj było to jakby logistycznie nie do zrobienia! Wyobraźnia podsuwała mi obrazki, na których jeden był karmiony piersią, a drugi płakał wniebogłosy. Dlatego założyłam od razu, że siadając do karmienia będę karmić jednego z piersi, drugiego, w tym samym czasie, z butelki. Jak to zwykle bywa, życie mnie po prostu zaskoczyło. Okazało się, że moje obawy zupełnie niepotrzebne, choćby z jednego powodu - moje chłopaki nigdy nie są głodni w tym samym momencie, chyba, że wrócimy z baaaaardzo długiego spaceru. Ale i wtedy potrafią zaczekać cierpliwie.     Tutaj muszę nadmienić - nie karmię moich chłopców jednocześnie z dwóch piersi. Zawsze pojedynczo. Owszem, przyznaję, byłam i jestem mocno zblokowana, ale spróbowałam - nie raz, a co najmniej kilka razy. I przekonałam się, że to po prostu nie jest dla mnie. Po pierwsze, bardzo źle się z tym czuję, totalnie bezbronna, nie panując nad sytuacją. Po drugie - jest to dla mnie bardzo niewygodne. Nie żałuję tego - wręcz dostrzegam plusy. Karmienie pojedynczo daje nam to czas tylko dla siebie, kontakt jeden na jeden, a moje maluszki nie dorastają w poczuciu totalnego tandemu. Znajduję czas dla nich indywidualnie. Myślę, że i dla nich, i dla mnie jest to bardzo ważne.     Mamy bliźniąt pytają mnie często, jak mi się udało z tym podwójnym karmieniem, czy to dla mnie trudna walka. Otóż, nie mogę wam nic doradzić. Nie walczyłam z całym wszechświatem o to drogocenne mleko. Po prostu mi się udało. Jestem szczęściarą, która niemal od pierwszych dni miała wystarczającą ilość pokarmu dla dwóch maluchów (niemal - dwie doby maluszki musiały być dokarmiane i miałam nakaz dokarmiania modyfikowanym mlekiem przez pewien czas, bo bardzo mocno spadły na wadze. Jedna porcja mleka modyfikowanego na dobę została z nami do dzisiaj, na noc - wierzę, że dzięki temu udaje mi się wyrwać te pięć godzin bez pobudki. Ani przez moment nie zmniejszyło to siły ssania moich chłopców, ale to może być wyjątek potwierdzający regułę - nikogo do dokarmiania nie namawiam, ale zostawiam własnemu rozsądkowi, wyborowi i obserwacji).Karmię naraz jednego chłopca z jednej piersi, po chwili krótszej lub dłuższej - drugiego karmię z drugiej. Nigdy mi się nie myli, bo siłą rzeczy zawsze jedna jest pełniejsza od drugiej! I dzięki temu systemowi wiem też, że porządnie się najadają, nie tylko pierwszym pokarmem, który jest rozwodniony, ale i tym tłustym, z głębi. Myślę, że mam po prostu szczęście - mając po prostu prawdziwe głodomorki, które od pierwszych chwil mocno walczą ssaniem o mleko dla siebie.     Pisząc ten post zdałam sobie sprawę z pewnej - w moim pojęciu - strasznej rzeczy. Musiałam napisać kilka wersji postu, bo po prostu nie chciałam szerzyć terroru laktacyjnego. A tak mi wychodziło - pisząc, jak ważne jest dla mnie doświadczenie KP, jak drogocenne jest mleko matki, właśnie na to wychodziło. I zła jestem na ten stan rzeczy: do czego to doszło, że muszę łagodzić to, co do was piszę?! Żeby przypadkiem nie urazić żadnej ze stron tego chorego konfliktu - KP czy MM? To naprawdę musi być jak stygmat? KP - dobra matka, MM - zła matka? A w życiu! W cholerę z tym! Dobra matka to ta, która karmi. Owszem, sama wierzę w drogocenną moc ludzkiego mleka. Wierzę, że skoro jestem ludzką samicą, mam swoje ludzkie mleko dla swoich ludzkich dzieci. I że natura dała najlepszą możliwą mieszankę, która najlepiej zaspokaja potrzeby moich dzieci.ALE jednocześnie mam na tyle otwarty umysł, by po pierwsze uznać, że nie wszyscy mają tyle szczęścia co ja, że nie muszą walczyć o pokarm z całych sił. Ja nie musiałam, łatwo mi przyszło, owszem, nie piję, nie palę, ale też nie utrzymuję żadnej specjalnej diety - moim maluchom nic w tym, co jadłam, nie przeszkadzało. Nie mają alergii, nietolerancji. Wiem, że wiele kobiet boryka się z trudnościami, o których ja nie mam pojęcia. Prędzej lub później odpuszczają KP i ja nie widzę w tym nic zdrożnego. Niektóre decydują, że nie podejmą walki o pierś jeszcze przed porodem. Nie rozumiem tego, ale nawet się nad tym nie zastanawiam - to jest tylko i wyłącznie ich wybór. Nikt dla mnie z tego powodu nie jest gorszy, a tym samym, żadna matka karmiąca piersią nie jest lepsza od tej, która karmi sztucznym. Jak widzę uśmiechniętego, szczęśliwego bobasa, to tak samo się cieszę, bez względu na to, czy jadł z piersi czy nie. Każda z nas dostała w prezencie rozum i wolną wolę. I tego się trzymajmy. OK? Bardzo was proszę o powstrzymanie się od wojny w komentarzach, pewnie już wiele razy mówiłyście swoje zdanie, wiele takich dyskusji już czytałam i chyba nie mam ochoty czytać ich więcej. U nas, w BPM, jesteśmy przyjazne wszystkim mamom, które chcą dobrze dla swoich dzieci. A jak to dobro rozumieją to nie jest nasza sprawa.     Ale miało być dzisiaj o czymś innym :D Zajrzyjcie na stronę The Milky Way - projekt fotograficzny.  - zobaczycie przepiękne zdjęcia udowadniające, jak piekne i naturalne jest karmienie piersią. Owszem, to propagowanie karmienia piersią, bo to naturalne karmienie dla ludzi. Tak nas natura stworzyła, wyposażyła w pokarm dla naszych dzieci, jak każde inne zwierzę. Identyfikuję się z tą ideą - jednocześnie starając się służyć tylko dobrym przykładem, że KP bez problemów jest możliwe i warto chociaż spróbować. Dlatego ucieszyłam się z zaproszenia do sesji. Ale w tym projekcie chodzi jeszcze o coś innego i z tą ideą identyfikuję się z całą mocą. Chodzi o to,  by uświadomić przede wszystkim samym matkom, ale także wszystkim potencjalnym świadkom, że karmienie piersią jest po prostu naturalną czynnością. Nie jest obnażaniem się w miejscu publicznym, nie jest intymnym załatwieniem potrzeb fizjologicznych. MOJE DZIECKO NIE JE W TOALECIE. Moje dziecko nie je wtedy, kiedy ja mam ochotę, odpowiedni czas i gdy znajdę bezludne miejsce. Je wtedy, kiedy jest głodne i tam, gdzie jest głodne. Oczywiście, nie w tłumie, nie w kolejce do kasy, nie w przeciągu. Znajduję miejsce, gdzie mogę spokojnie przycupnąć, by nakarmić swoje dziecko. Ale czy to jest ławka w parku, stolik w galerii handlowej, kawałek trawnika, plaża nad jeziorem w upalny dzień - OK! Czy ktoś jest obok czy nie - nie ma problemu! Moja karmiąca pierś nie jest symbolem seksualnym. Moja karmiąca pierś jest symbolem macierzyństwa. Kropka!Zdjęcia: Rafał Mroziński TROCHE INNY FOTOGRAFOrganizator: Joanna Mrozińska TROCHE FAJNA MAMAMake up: Alicja Jublewska Bardzo dziękuję za zaproszenie do sesji i cudowne zdjęcia na pamiątkę! ~P.

Jak odmienić stare trampki?

twojediy

Jak odmienić stare trampki?

Designerska lampa – zrób to sam

twojediy

Designerska lampa – zrób to sam

Podsumowanie maja

twojediy

Podsumowanie maja

Alleluja! Powstałam z martwych

Boginie przy maszynie

Alleluja! Powstałam z martwych

Jak wyczyścić białe trampki? – 7 domowych sposobów

twojediy

Jak wyczyścić białe trampki? – 7 domowych sposobów

Uwielbiam białe trampki. Co roku kupuję nowe, bo nie mogę się bez nich obejść. Jakoś nie wyobrażam sobie wiosny i lata bez jasnych butów, które pasują do każdego stroju. Nieważne czy jestem w spodniach, spodenkach, w długiej spódnicy czy sukience, białe trampki zawsze pasują. Nie tylko kolor butów ma znaczenie, ale też wygoda. W trampkach da się robić wszystko: jeździć na rowerze, tańczyć całą noc, prowadzić warsztaty kilkanaście godzin, chodzić na długie spacery i przekopać pół ogródka. Wszystko sprawdziłam osobiście. Jedyny minus białych butów jest taki, że te szybko się brudzą. Trzeba sobie z tym radzić, więc teraz kilka sposobów jak wyczyścić białe trampki. www.ehow.com Jak wyczyścić białe trampki? 1. Sposób na płyn do naczyń Wszystko do oczyszczenia trampek tym sposobem znajdziesz w kuchni. Wystarczy: płyn do naczyń, soda oczyszczona, szczotka do rąk, ręcznik papierowy, woda. Zwilżamy wodą trampki na wierzchu, ale nie moczymy ich całych, następnie na szczotkę bierzemy trochę płynu do naczyń i sody. Kolistymi ruchami wcieramy mieszankę w buty. Brudną pianę zbieramy ręcznikiem. Zawsze trampki suszymy kilka godzin, ale nie na słońcu. Promienie słoneczne powodują, że na trampkach zostają żółte plamy. Najlepiej je zostawić w cieniu na balkonie.  2. Sposób na pastę do zębów Biała pasta do zębów, woda, ręcznik papierowy i szczoteczka do zębów, to kolejny sposób na biel trampek. Znowu delikatnie moczymy tkaninę wodą i nakładamy białą pastę, a szczoteczką do zębów dokładnie trzemy materiał. Pasta cudownie też oczyszcza gumę butów.  3. Sposób na sodę oczyszczoną i ocet To działa w kuchni, ale także na nasze prawie białe trampki. W miseczce należy wymieszać ocet z sodą w proporcjach 1:1 i wetrzeć w trampki za pomocą szczotki. Szczoteczka do zębów jest najlepsza, bo dochodzi w każdy zakamarek. Ja zostawiam miksturę na kilkanaście minut niech swoje wygryzie i zmywamy pod wodą. Soda z octem świetnie czyść tkaninę jak i gumę butów. 4. Sposób z wybielaczem Wybielacz i patyczki do uszu lub waciki pomogą na bardzo brudne gumy. Wystarczy tylko nałożyć trochę wybielacza na gumy i po chwili zmyć wacikiem z wodą. Po tym zabiegu białe gumy jak w nowych butach. 5. Sposób z Cif Nie masz w domu wybielacza? To z brudnymi gumami poradzi sobie także cif. Najlepiej jakby mleczko było białe, bo żółtego bałabym się użyć. Wystarczy lekko zmoczyć wacik, nałożyć cif i dobrze przecierać gumy, aż do uzyskania odpowiedniego efektu. Zmyć gumy mokrym wacikiem. 6. Sposób na puder dziecięcy Tego sama nie próbowałam, ale podobno działa cuda. Zasypkę mieszamy z wodą w proporcji jeden do jednego i znowu szczoteczką nanosimy na buty. Wcieramy, a na końcu suszymy suszarką. Część pudru się wykruszy i wystarczy go strzepnąć. 7. Pranie białych trampek Dlaczego podaję ten sposób na końcu, jak w sumie jest najłatwiejszy? Dopóki buty nie są już w stanie agonalnym i nieodwracalnym, lepiej wykorzystać powyższe sposoby. Pranie to dobra sprawa, ale i ostateczność. Najszybciej nasze trampki się zniszczą, jak za każdym razem będziemy je prać w pralce. Im częściej będą całkowicie zmoczone to niestety elementy tekturowe, które usztywniają buty, mogą się nam zniekształcić. Też nie ma żadnej gwarancji, że po takim praniu buty zrobią się białe. Przed praniem i tak polecam zastosować sodę z octem, albo płyn do naczyń z sodą. Zawsze należy wyciągnąć sznurówki i prać z innymi rzeczami, aby w czasie wirowania nie zostały obtarte gumy. via GIPHY W przypadku białych trampek trzeba się łapać każdego sposobu, aby je doczyścić i cieszyć się ich urokiem. Mimo że jest trochę zachodu, to nigdy nie zrezygnuję z białych butów. Co roku mnie kusi, aby kupić kolorowe trampki, a i tak ostatecznie kupuję biel. Jak raz się założy białe trampki, to już chyba na zawsze. Czy Wy też lubicie białe trampki tak jak ja?     Inne rady nie od parady: Post Jak wyczyścić białe trampki? – 7 domowych sposobów pojawił się poraz pierwszy w Twoje DIY.

Bądź dumną Mamą! – Macierzyństwo bez photoshopa

twojediy

Bądź dumną Mamą! – Macierzyństwo bez photoshopa

Kratka nad biurko diy – druciany organizer

twojediy

Kratka nad biurko diy – druciany organizer

10 powodów, dla których fajnie jest mieć bliźnięta!

Boginie przy maszynie

10 powodów, dla których fajnie jest mieć bliźnięta!

Metamorfoza pokoju młodzieżowego – przed i po

twojediy

Metamorfoza pokoju młodzieżowego – przed i po

Metamorfoza pokoju młodzieżowego – nowe meble

twojediy

Metamorfoza pokoju młodzieżowego – nowe meble

Metamorfoza pokoju – jak układać panele?

twojediy

Metamorfoza pokoju – jak układać panele?

Let the magic begin!

Boginie przy maszynie

Let the magic begin!

     Już jest.     Ona. Soczysta, pachnąca wiosną, słońcem, lekko odurzona zapachem kwitnących wiśni i jabłoni… nowa, boska kolekcja.IN THE MAGIC GARDEN… LET THE MAGIC BEGIN!     Nie pisałyśmy wiele o nowej kolekcji, bo codzienność zbyt mocno nas absorbuje, zaskakuje i wytrąca z pobieżnie choćby ustalonego przez nas biegu wydarzeń. I dosłownie - nie znałyśmy dnia ani godziny, gdy ostatecznie wszystko się UDA. Nie chciałyśmy mamić zapowiedziami, obietnicami, gdy ciężko było nam z maluszkami zaplanować zwykły, pełen rutynowych obowiązków, dzień. Z drugiej strony nie chciałyśmy robić nowej kolekcji tylko dlatego, że "tak trzeba", "inni robią", na odwal się, na szybko. Chciałyśmy ująć to, co aktualnie najbardziej nam się podoba - więc postawiłyśmy na mocno skandynawskie, minimalistyczne zestawienia kolorystyczne. Biało - czarna dzianina SEEDS - czyli w pestki, a konkretnie pestki owocu pitaya ;) - nadrukowana jest we wzór namalowany cieniutkim pędzelkiem. Wzór jest bardzo delikatny, ma rozmyte krawędzie, tak, by współgrał z subtelnymi kolorami AQUA i PEACH. Do tego mocny, popielaty STONE, dodający całości wyraźnego charakteru. Słowem - kwintesencja nordyckich trendów w letniej, słonecznej odsłonie :DAle pozwólcie, że najpierw kilka ujęć, promujących nasze nowości…    Mam nadzieję, że Wam podoba się chociaż w części tak, jak nam :) Kontynuujemy koncepcję poprzednich kolekcji, stawiając na sprawdzone przez Was modele. Oprócz nowej kolorystyki wprowadziłyśmy tylko kilka zmian.Zrezygnowałyśmy z ogranych już naszym zdaniem, naszywanych aplikacji gwiazdek i serduszek. Teraz ciuszki są bardziej stonowane, spójne… a jednocześnie niepozbawione uroku dzięki naszym boskim uszkom <3 W tym sezonie jelonki BAMBI zastąpiły dotychczasowe kotki i misie, bo są dużo bardziej charakterystyczne, a przy tym równie słodkie jak nasze sztandarowe króliczki, które w tym sezonie zostały z angielska nazwane BUNNIES. Właśnie, jeśli dziwią was angielskie nazwy… chcemy w tym sezonie rozpocząć ekspansję na zagraniczne rynki, stąd ta zmiana. Trzymajcie za nas kciuki :)Dzianina, którą wybrałyśmy do tej kolekcji, to cienka bawełniana dresówka z domieszką elastanu, by ubranka były wygodniejsze i pozwalały na wszelkie ewolucje. Tak samo legginsy i syrenki, które również uszyte są z cienkiej i bardzo elastycznej dzianiny bawełnianej. Obie zostały wyprodukowane na nasze zamówienie bez ciężkiej chemii i rekomendujemy je nawet najmniejszym dzieciom - w końcu najlepszym dowodem są nasze maluszki od stóp do głów w BPM <3      Jestem z nas bardzo dumna… nie macie pojęcia, jak trudno było nam wygrać z tą kolekcją. Problemy piętrzyły się w najmniej sprzyjających momentach… Nie poszło nam z górki. Pomyłki w produkcji, pomylone zamówienia, opóźnienia w realizacji, kolejki… Jak to zwykle zresztą bywa. Tylko że tym razem miałyśmy aż trzy przeszkadzajki - z priorytetem zero, czyli natychmiast wymagające reakcji, delegujące pozostałe zadania na końce list "to do asap" ;) I chociaż stawałyśmy na rzęsach, to po prostu nie dałyśmy rady zrobić zaplanowanych zadań do deadline'u. Nawet mimo pomocy najbliższych premiera kolekcji przesunęła się o półtora miesiąca. Pewnie byłybyśmy niezwykle sfrustrowane, gdybyśmy nie były tak zmęczone… Ale po raz kolejny naszym życiem zawładnęła tajemnicza siła. Magia, która sprawia, że po prostu się udaje. Po prostu, bez destrukcyjnego stresu i nadludzkiego wysiłku. I mimochodem dokonałyśmy niesamowitego odkrycia, którym musimy się z Wami podzielić. Nową zasadę, która chwilowo rządzi naszym życiem. NIE MA DEADLINE'ÓW. Po prostu nie ma. Nie istnieją. Świat się nie zawalił, firma nie zamknęła. Zaplanowana na koniec marca sesja zdjęciowa odbyła się ostatecznie na początku maja… za to w kwitnącym sadzie jest bardziej zachwycająca niż ta w zamkniętej przestrzeni! Na zewnątrz kilka tygodni temu było jeszcze tak ziiiimno… a w maju zostałyśmy doświadczone najpiękniejszą, świeżą, słoneczną aurą. I cudów dokonała nasza Indygo.Tree, wyciągając z białego wiosennego szaleństwa esencję subtelności, delikatności, pachnącej świeżością, majowej wiosny… Nie ma deadline'ów. Cudowne odkrycie, prawda? Trzeba nieraz odrzucić sztywne granice, by odkryć za nimi jeszcze piękniejszą perspektywę…      Cieszymy się, że jesteście z nami. Nieodmiennie. Akceptujecie nasze poślizgi i wymówki - za którymi stoi tak prosta, znana wszystkim mamom i tatom codzienność. Dopingujecie nas, gdy opadamy z sił i podajecie rękę, gdy momenami mamy chęć schować się w czarnej dziurze, by już nigdy nie wyjść, uciec przed wszystkimi problemami, którym wtórują trzy małe syreny… I mam nadzieję, że czujecie również, że to wszystko, co udaje nam się stworzyć, naprawdę powstaje z miłości… Nie tylko do naszych dzieci. Do Was również. Kochamy Was i nie chcemy już świata bez BPM <3 Chociaż czasem, uwzględniając niekończące się nocne nadgodziny przed ekranem laptopów, bilans wychodzi na zero… to dla nas zawsze jest bardzo na plusie. Dla tej satysfakcji, spełnienia i po prostu radości, że jest - zawsze będzie warto… Dlatego… LET THE MAGIC BEGIN! Lećcie po nasze letnie nowości <3www.boginieprzymaszynie.plDziękujemy za piękne zdjęcia naszej niezrównanej Indygo Tree <3 xoxo!P & M

Outfit | Paisley Neck Tie

My Point My Style

Outfit | Paisley Neck Tie

Metamorfoza pokoju dziecięcego w młodzieżowy – malowanie ścian

twojediy

Metamorfoza pokoju dziecięcego w młodzieżowy – malowanie ścian

Metamorfoza pokoju dziecięcego – plany na remont

twojediy

Metamorfoza pokoju dziecięcego – plany na remont

5 drewnianych gadżetów na prezent dla majsterkowicza

twojediy

5 drewnianych gadżetów na prezent dla majsterkowicza

Majsterkowicz to osoba, która tak naprawdę wszystko jest w stanie sobie wykonać sama. Znajdź tu teraz prezent dla takiej zaradnej osoby? Co podarować majsterkowiczowi? Czym zaskoczyć i co ucieszy samowystarczalną osobę? Okazuje się, że dla nas też są gadżety, które wykonują inne zdolne osoby i można kupić coś bardzo oryginalnego, co z całą pewnością spodoba się majsterkowiczowi, a wręcz będzie noszone i używane z dumą. 5 drewnianych gadżetów na prezent dla majsterkowicza to zbiór uniwersalnych prezentów i nie ważne, czy mamy do obdarowania majsterkującą kobietę, mamę, tatę, czy pana, to z pewnością dla każdego coś się tu znajdzie i traficie genialnie z prezentem dla fana „zrób to sam”. 5 drewnianych gadżetów na prezent dla majsterkowicza   Drewniane etui na telefon Projekt Tartak to mały zespół, który doskonale łączy technologię z rzemiosłem, wykonując przepiękne drewniane etui na telefony i urządzenia mobilne z litego drewna. Dzięki precyzyjnej ręcznej obróbce wszystkie obudowy są idealnie dopasowane do dedykowanych urządzeń. Telefon majsterkowicza, będzie się prezentował wybornie w drewnianym etui.  Cena etui ze zdjęcia pasującego na Iphona 6s plus – to koszt 119 zł, a można go kupić na www.projekttartak.pl   Drewniane okulary przeciwsłoneczne To jest dopiero doskonały prezent. Okulary przeciwsłoneczne z drewna wykonane perfekcyjnie przez firmę Gepetto, są lekkie niczym piórko, antyalergiczne, ekologiczne, bardzo trwałe, a niektóre nawet pachną. Nie ma dwóch taki samych par, czyli prezent będzie unikatowy. Okulary mają piękne osłojenie, które dodaje im wyjątkowego charakteru. Cena drewnianych okularów przeciwsłonecznych ze zdjęcia to 298 zł, a można je łatwo zamówić na weargepetto.pl.   Personalizowany otwieracz do butelek Mieć własny drewniany gadżet podpisany swoim imieniem to marzenie wielu. Teraz takie marzenie można spełnić i kupić na przykład ręcznie wykonany otwieracz do butelek z pięknie wypalonym logo, imieniem, czy ksywką od Doroty z Misz Masz Artystyczny. To ona dla Was stworzy prezent wypalany w drewnie.  Otwieracz widoczny na zdjęciu to prezent za 46 zł, a zamówicie go w sklepie MiszMaszArt na DaWanda.   Drewniany portfel Osoba kochająca drewno zdecydowanie powinna posiadać piękny, ręcznie wykonany portfel z tego materiału. Giorgio z Oldgeorgian robi małe dzieła, wykonane z litego drewna liściastego, posiadające skórzane paski, które zabezpieczają zawartość portfela na swoim miejscu. Cudowny prezent na karty, wizytówki i gotówkę. Cena drewnianego portfela widocznego na zdjęciu to 59 zł, a kupić go można na stronie oldgeorgian.pl.   Drewniany zegarek Czas mierzony drewnianym zegarkiem od WoodWatch® na pewno odmierza tylko szczęśliwe chwile. Doskonały prezent zarówno dla kobiety, jak i mężczyzny, bo WoodWatch® tworzy kolekcję zegarków dla jednych i dla drugich. Przepiękny design prosto z Holandii, będzie wyjątkowym prezentem dla wyjątkowej osoby.  Drewniany zegarek prezentowany na zdjęciu to koszt 89 €, a kupić go można na woodwatch.nl. 5 drewnianych gadżetów na prezent to perełki, które specjalnie dla Was znalazłam w sieci i osobiście przetestowałam. Każdy z gadżetów jest doskonały i perfekcyjnie wykonany. Sama nie mogę się na dziwić, że tak piękne rzeczy można zrobić z drewna, gdzie oprócz użyteczności danej rzeczy, jest też doskonały design. Każdy z gadżetów jest zadziwiająco lekki i wykonany z bardzo dobrych gatunków drewna. Ręczne wykonanie nadaje drewnianemu gadżetowi duszy i charakteru, a posiadanie, chociażby jednego z nich powoduje, że czujemy się wyjątkowo.   Post 5 drewnianych gadżetów na prezent dla majsterkowicza pojawił się poraz pierwszy w Twoje DIY.