Owoce jesieni! Jesienny cykl:)

Ziołowy zakątek

Owoce jesieni! Jesienny cykl:)

Ulubieńcy kosmetyczni sierpnia'14. Kolorówka.

77Gerda

Ulubieńcy kosmetyczni sierpnia'14. Kolorówka.

Wczoraj zapoznałam Was z pielęgnacyjnymi ulubieńcami sierpnia. Dziś kolorówka. Spóźniona, ale nadal bardzo lubiana i godna polecenia.Astor Skin Match Fusion Make Up SPF 20. Podkład.Otrzymałam od marki jeszcze przed wakacjami. Nie miałam możliwości wyboru koloru. Przysłano mi w ciemno Nude nr 200. Wyjmując podkład z paczki od razu uznałam, że kolor nie jest dla mnie. W buteleczce wydawał się bardzo ciemny. Nie sugerujcie się zdjęciami opakowania. Dość mocno fotografie niestety prześwietliłam i odcień na nich wychodzi dużo jaśniejszy. Przed latem za nic nie miałam możliwości go użyć. Był za ciemny. Nie opalam się i stosuje wysokie filtry, ale mimo wszystko w lipcowe upały słońce mnie dopadło i twarz zyskała kolor. Postanowiłam wtedy spróbować z Astor. Już po pierwszym dniu z nim byłam mile zaskoczona. Mimo wysokiej temperatury trzymał się od rana do wieczora w stanie prawie idealnym. Nie ściera się, nie przemieszcza po buzi, nie roluje. Bardzo ładnie wtapia się w skórę, tworzy z nią jedną całość i ma satynowo-matowe wykończenie. Zero maski, uczucia ciężkości, świecenia się. Krycie na bardzo dobrym poziomie, a przy tym podkład jest niewidoczny i świetnie dopasowuje się do skóry. Oczywiście nie możemy przesadzić z ilością. Mi wystarcza jedna cienka warstwa. Śmiało mogę powiedzieć, że stapia się z naszym naturalnym kolorytem buzi, dopasowuje do niego....ale to też nie jest tak, że możemy kupić dowolny odcień. Latem kolor Nude 200 był dla mnie w miarę ok. Teraz jest za ciemny. Szkoda:( Myślę o zakupie najjaśniejszego odcienia z gamy lub mieszania obecnego z innym jasnym podkładem lub kremem BB. Inaczej nie będę miała jak go nakładać. Szkoda by się zmarnował, gdyż jakością jestem zachwycona. Dawno już nie byłam tak zadowolona z podkładu drogeryjnego. Pobił u mnie nawet te z wyższych półek. Pamiętajcie jednak, że dla mnie dobry podkład to nie produkt super kryjący, ciężki, ale taki który jest jak nasza druga skóra. Do tego musi mieć ładne naturalne wykończenie. W Astor właśnie to znajduje. Kolejny plus to estetyczne szklane opakowanie z praktyczną pompką. Wydajność super. Wystarcza pół pompki by pokryć całą twarz. Świetnie też, że ma SPF 20. Błyskawicznie się rozprowadza. Zarówno palcami jak i pędzlem. Nie tworzy smug, plam, nie podkreśla porów. Wg mnie lekko też wygładza i liftinguje optycznie twarz. Nie wysusza, ale ja nie posiadam skóry suchej. Sprawdził się w upale i w deszczu. Przetrwał imprezę taneczną od 18 do 5 rano i 8 h jazdę autem w lipcu bez klimatyzacji. Lekko przypudrowany cały czas wyglądał dobrze. Może tylko czoło wymagało potraktowania bibułką matującą.Nie rozświetla i nie nawilża, ale też producent nic takiego nie obiecuje. Dostępny jest w 3 gamach kolorystycznych: bardzo jasna, jasna, naturalna. W każdej po 2 odcienie. W sumie 6, co niestety jest mało. Słabo też jest z kolorami bardzo jasnymi. Jeśli tylko uda Wam się znaleźć odpowiedni odcień dla siebie, gorąco polecam. Aktualnie w Rossmann jest przeceniony z 48,99 PLN na 29,99 PLN/30 ml.TonyMoly Luminous Bright Aura CC Cream SPF 20 P++.Zamówiłam go kilka m-cy temu na ebay. Lubię tę koreańską markę. To mój pierwszy krem CC i jak na razie jedyny.  Nie ma w sobie koloru. Pięknie natomiast ujednolica buzię, rozjaśnia ją i odświeża. Twarz staje się zdrowa, wypoczęta, pełna energii. Tworzy niesamowite rozświetlenie, jakie nie ma nic wspólnego z tłustością lub nieestetycznym błyskiem. Optycznie zmniejsza widoczność porów i zmarszczek mimicznych. Mogę śmiało powiedzieć, że nadaje młodzieńczości i zdejmuje z twarzy szarość, stres, zmęczenie.Latem najczęściej stosowałam go samego. Teraz często łączę z podkładem lub kremem BB. Pobija efektem wszystkie rozświetlające podkłady, nawet te z bardzo wysokiej półki. Nie ma w sobie żadnego brokatu. Jest tak sformułowany, że doskonale odbija światło. Niezwykle naturalny. Łączy się ze skórą migusiem. Polecam rozprowadzanie palcami. Wystarczy mała kropla. Jest bardzo rzadki. Starcza na wieki.Nie bieli, mimo swojego koloru. Nie wiem tylko, jak to by było w przypadku ciemnych, czy oliwkowych karnacji. Moja skóra jest jasna. Plus również za SPF 20 PA++. Dobrze również nawilża. Ja pod niego nie nakładam żadnego innego kremu. Świetna sprawa głównie dla osób ceniących naturalnych make-up. Nie jest kryjący. Produkt uniwersalny. Można go stosować solo, mieszać z podkładem, może być też bazą.Nie zawiera parabenów, oleju mineralnego, talku, sztucznych barwników, benzofenonu, trietanoloaminy. Podobno rozjaśnia przebarwienia, ale ja takich nie mam mam, więc ciężko mi to przyznać. Obecnie na ebay zapłacimy za niego między 25-30 PLN/30 ml. Dostawa jest bezpłatna. Polecam kupować właśnie tam. Sklepy online w Polsce życzą sobie za te krem CC 75-85 PLN + przesyłka.Pierre Rene Single Eyeshadow Cień do powiek Pearl nr 15.To moje drugie opakowanie. To jeden z 2 cieni jakie zużyłam do absolutnego końca i kupiłam od razu kolejny. Pięknie rozświetla kącik oka. Nie ma w sobie nic z żółci. Jest kremowy, naturalny, bez brzydkiej kredowej bieli. Perłowy, lecz nienachalny, subtelny. Zero brokatu, czy dużych perłowych drobin. Utrzymuje się na oku cały dzień i pięknie rozjaśnia spojrzenie. Miękki, dobrze się rozciera. Zero osypywania. Spokojnie można w minimalnej ilości aplikować go również na kości policzkowe. Tworzy elegancką poświatę. Tani, niepozorny, w mało ciekawym opakowaniu, a naprawdę godny polecenia. Rzadko maluje oczy cieniami, ale Pieree Rene nr 15 nakładam praktycznie każdego dnia. Jest ze mną od lat. Na kilka m-cy zdradziłam go z innym, ale w sierpniu ponownie się z nim przeprosiłam i gorąco polecam.Chętnie poczytam o Waszych ulubieńcach makijażowych z ostatniego czasu. Coś szczególnie polecacie? Może moi ulubieńcy są też Waszymi, a może wprost przeciwnie?Pozdrawiam!

Przepis na ślub – pierwszy taniec, pierwsza piosenka, piosenki na randki

Fashionable

Przepis na ślub – pierwszy taniec, pierwsza piosenka, piosenki na randki

Dom Inteligentny – życzenie na wyrost czy logika sama w sobie?

Lady of the House

Dom Inteligentny – życzenie na wyrost czy logika sama w sobie?

Dyniowe muffiny z cheddarem

Grochem o garnek

Dyniowe muffiny z cheddarem

[Migawki] – Witaj jesieni!

Ziołowy zakątek

[Migawki] – Witaj jesieni!

Piwo najlepiej smakuje w Czechach

Facetem jestem i o siebie dbam

Piwo najlepiej smakuje w Czechach

13 kosmetyków odpowiednich na prezent

Jest pięknie

13 kosmetyków odpowiednich na prezent

23 dobre pomysły na to, jak spędzić własne urodziny

ANIA MALUJE

23 dobre pomysły na to, jak spędzić własne urodziny

Jeśli nie masz pomysłu na to, jak spędzić urodziny, albo co kupić bliskiej osobie - przeczytaj mój tekst.Dzisiaj stuknęły mi 23 lata. Zważywszy na szanse, które miałam - wywalczone i wyciągnięte z paszczy lwa 23 lata. Wydrapane siłą, wywalczone pazurami, łokciami i każdym dostępnym sposobem. Jakie mam refleksje związane z tym czasem?Po pierwsze - jestem za niego niesamowicie wdzięczna! Jest to główny filar, na którym zbudowałam swoje szczęście.  Dlatego prezentuję listę 23 pomysłów na urodziny i urodzinowe prezenty :)Wypisz tyle ważnych rzeczy, za które jesteś wdzięczny, ile masz lat. Moje 23 powody wiszą już na tablicy korkowej. Powiszą tak długo, aż zmienię ekspozycję ;-)Rzuć okiem na swoje cele - roczne i globalne. Zastanów się, czy zbliżasz się do ich realizacji. Jeśli masz w nich bałagan - lub co gorsza - wcale ich nie masz, zerknij na darmowy planer do pobrania i zapisz je już dzisiaj.Zrób sobie gorącą, aromatyczną kąpiel z olejkami. Albo solą borowinową. Dopieść każdą komórkę Twojego ciała. Zasługujesz na królewskie traktowanie!Załóż swoje najpiękniejsze ubranie - bez sensu, żeby czekało na lepszą okazję. Czy może być lepsza okazja niż własne urodziny? :)Wybierz się do ulubionej knajpki na ulubione jedzenie. A potem zjedz ulubiony deser.Zapal świeczki urodzinowe! Nie muszą być takie typowe, jak w tortach, ale wiecie - świeczki mają moc. Są w jakiś sposób magiczne ;-)Spędź noc w hotelu :) Nie wiem jak Wy, ale ja budząc się w hotelu zazwyczaj czuję się tak...wyjątkowo? :)Wypraw imprezę urodzinową w weekend przed urodzinami. Ja tak właśnie zrobiłam, było miło, przyjemnie i z planszówkami (bardzo lubię!). W weekend przyjdzie więcej osób, a wtedy zawsze człowiekowi jakoś tak przyjemniej.Zjedz śniadanie w łóżku ;-) Jeśli zastosowałeś się do punktu siódmego - może być w hotelu :).Idź na manicure. Albo zrób sobie sama, ale to całkiem inne uczucie, kiedy oddajesz się w ręce specjalisty. To może być też fryzjer, po prostu spędź miło ten dzień.Postaw w wazonie świeże, pachnące kwiaty. Albo zapal najdroższe świeczki jakie masz. Niech dom pięknie pachnie!Idź na masaż! Masaż zdecydowanie ma moc. A jeśli ktoś mi mówi, że nie lubi masażu stóp, to znaczy, że nigdy fajnego nie doświadczył. Matko, jakie to relaksujące i przyjemne!Napisz list do siebie z przyszłości. Ja w każde urodziny piszę do siebie jakiś miły liścik. Pytam samą siebie, czy nadal interesuję się daną rzeczą, czy coś jest dla mnie ważne. Trzymam je w szufladzie. Dzisiaj rano odczytałam swój przekaz - Nie przejmuj się tym, że nie zaczęłaś jeszcze pisać pracy magisterskiej i że nie zrobiłaś wyprzedaży swoich rzeczy. To było do przewidzenia. Robiłaś ważniejsze rzeczy, więc nie miej powodów do zmartwień (...).Kup sobie prezent. Tak, sobie!Idź do kina. Solo! Mało kto chodzi do kina sam. A to całkiem inne doznanie, wierz mi :).Uśmiechaj się do każdej napotkanej osoby :)Kup sobie nowy piękny zeszyt i poczuj ekscytację z nim związaną. Zaplanuj w nim co tylko chcesz. Może to być zeszyt inspiracji, mini-pamiętnik.Idź potańczyć. Jeśli nie masz ochoty iść do klubu - idź na zumbę ;)Kup sobie ulubioną, aromatyczną herbatę. I od razu jej spróbuj.Idź na badania. Badać się zawsze warto. Jeśli jesteś młodą osobą, mam super life-hack. Jeśli cokolwiek trenujesz, zapisz się do wojewódzkiej poradni sportowo-lekarskiej w celu wyrobienia karty zdrowia sportowca. EKG, badania wzroku, ciśnienia i krwi zrobią ci w kilka dni. Cały komplecik podstawowych badań. Jeśli trenujesz sport kontaktowy (np. sztuki walki), w pakiecie jest także neurolog i pewnie EEG.Napisz do kogoś, z kim urwał Ci się kontakt. Umów się na ciastko i odbuduj relację.Upiecz lub przepyszne ciasto. Takie,które będzie godne urodzin :)Śpiewaj! Nie koniecznie happy birthday! Może być każda piosenka, którą lubisz. Śpiewaj głośno i z uśmiechem na ustach ;-)_________Moja filozofia obchodzenia urodzin jest bardzo prosta - w ten wyjątkowy dzień warto poczuć się wyjątkowo. Im częściej będziesz tak się czuć, tym większa szansa, że wyjątkowość stanie się Twoim stylem życia :) Pomyśl o tym w ten sposób - w dniu Twoich narodzin świat wzbogacił się o wspaniałą osobę. Czyż sam ten fakt nie jest piękny?Mam jeszcze jeden mały life-hack - staram się wywoływać w sobie urodzinowy nastrój każdego szóstego dnia miesiąca. Moje urodziny są dzisiaj, ale celebrowałam je wczoraj - w weekend jest więcej możliwości :)  Szósty listopada to także data z wielkim różowym znaczkiem w kalendarzu. Wybiorę sobie coś z mojej listy i wywołam w sobie wyjątkowy nastrój. Bo jestem tego warta. Ty też jesteś. Wszyscy jesteśmy.A jeśli chcesz sprawić mi przyjemność...kliknij share lub lubię to i puść moje słowa dalej :) Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na "głównej") - jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin :) 

12 torebek do 100 zł

Jest pięknie

12 torebek do 100 zł

Witaj szkoło! Czyli moje nowe studia!

Ziołowy zakątek

Witaj szkoło! Czyli moje nowe studia!

Tosty z ananasem i serem cheddar

Grochem o garnek

Tosty z ananasem i serem cheddar

Przygotowania do Halloween.

Grochem o garnek

Przygotowania do Halloween.

W trakcie ostatnich dni wycieczki po Meksyku zaczęły mi chodzić po głowie pomysły na nowe przepisy szczególnie te związane z Halloween. Nie mogłam się doczekać, aż je wszystkie spiszę. Taka okazja nadarzyła się zaraz po locie powrotnym do Paryża, gdzie miałam chwilkę, żeby na spokojnie usiąść i o nich pomyśleć. Spisałam kilka, następnie wybrałam się na zaplanowaną już od dawna wizytę w Disneylandzie. I wiecie co? Dopiero tam poczułam co to znaczy celebrowanie Halloween!  Na wejściu do parku ciężko było znaleźć miejsce, które nie zostałoby ozdobione choćby małym akcentem nadchodzącego święta. Dynie w kształcie buzi znanych nam z bajek, przepięknie zdobione napisy na witrynach i budynkach czy też wszechobecne strachy i duchy, które śmieją się w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Cały ten klimat sprawił, że nabrałam jeszcze większej ochoty na zorganizowanie tegorocznej imprezy Halloween’owej w moim domu. I powiem Wam szczerze, tak strrrrasznie się na to cieszę, na szczęście to już niedługo! W zeszłym roku po raz pierwszy podeszłam do Halloween na serio. Razem z grupą najbliższych przyjaciół postanowiliśmy zorganizować imprezę, zakupić odpowiednie gadżety, przygotować przekąski i bawić się do upadłego. Plan został spełniony w 100% i w tym roku chciałabym to powtórzyć z jeszcze większą pompą!  W zeszłym roku pojawiło się na blogu sporo inspiracji dotyczących Halloweenowych ciast, ciasteczek i wytrawnych dań (by przejść na strone z inspiracjami kliknij na zdjęcie). Zebrałam dla Was moim zdaniem najbardziej godne polecenia wystroje ciast… … najśliczniejsze ciasteczka… … oraz te najpotworniejsze i całkiem niewinne przekąski. Przygotowałam też przepis na Strrraszne oczęta, którymi muszę przyznać zajadali się moi goście. Do tego był tort mózg (inspirowałam się przepisem z tego bloga), widok w lodówce był jednak troszkę straszny: Głośno myślałam nad kostiumem, miał być Wampir, a wyszło Zombie (też nieźle!) ;) Opcje przerobienia swojego zdjęcia znalazłam na PicMonkey (nic prostszego!). Pomysł i sposób na wykonanie makijażu Zombie podsunęła mi niezastąpiona Red Lipstick Monster i jej świetny filmik z instruktażem. Musicie przyznać, ze robi wrażenie (szczególnie po ciemku!). Niechcący udało mi się przestraszyć dzieci sąsiadów, które niczego nie świadome przyszły do nas po cukierki ;) Wystrój do domu oraz gadżety kuchenne kupiłam na PartyBox.pl  mają naprawdę niezły asortyment i ceny też całkiem ok (ogólnie polecam, szczególnie dla takich maniaków jak ja) :) Halloween oczywiście nie obyłoby się bez drinków, do tych najprostszych należy zmieszanie czerwonego płynu z alkoholem, bądź wykorzystanie czerwonego alkoholu np. wiśniówka + sprite (taką mieszankę pije na zdjęciu ;) ), sok z granatów + wódka itp. itd. Czy jest coś związanego z Halloween co byście chcieli zobaczyć na blogu? Może przepisy na zdrowe przekąski? :) 

Jesienne inspiracje – WRZOS.

Lady of the House

Jesienne inspiracje – WRZOS.

Macierzyństwo…

Lady of the House

Macierzyństwo…

Szafeczka blog

Nasza większa idea

Dziś mamy dla Was film! W rolach głównych: MY! Tylko nie my kręciliśmy… za to film powstał #DlaWiększejIdei! Każdy z nas ma swoją Większą Ideę, a tutaj możecie zobaczyć jak to jest u nas. Z oszczędzaniem bywa różnie, ale się staramy… a w filmie przedstawiamy nasze sposoby. Większość z nich związana jest z życiem rodzinnym. Pamiętajcie, że nie warto oszczędzać na czasie spędzanym razem z rodziną! Warto jednak czasem się zastanowić jak można to zrobić taniej. Nasza Większa Idea to nowy wymarzony dom! Warto mieć taki większy cel, do którego się dąży… To zawsze motywuje do działania, a przy okazji włącza hamulec, gdy rozpędzimy się podczas zakupów ;) KONKURS Jest też konkurs! Nagraj filmik i przedstaw nam swoją Większą Ideę i sposoby na jej realizację. Zwycięzca konkursu otrzyma interaktywną zabawkę Bo & Yana oraz iPada Mini! Czekamy na Twój film :) Szczegóły konkursu dostępne są na stronie dlawiekszejidei.pl The post Nasza większa idea appeared first on szafeczka.com.

Jak nauczyć się chodzić na wysokich obcasach?

ANIA MALUJE

Jak nauczyć się chodzić na wysokich obcasach?

Kocham wysokie obcasy. Ale krótkie epizody zamieniłam w stały związek stosunkowo niedawno. Ponieważ moja relacja z butami bywała czasem trudna a czasem bolesna, opiszę swoje doświadczenia. Jak chodzić, jak zacząć, gdzie kupować.Jeśli myślisz, że ciężko utrzymać Ci równowagę na obcasach, to powiem Ci szczerze, że nie raz się gdzieś wywróciłam. Bywa ;-) Ale...działo się to i na obcasach i na płaskich butach. Od dzieciństwa mam lekko "kopnięty" błędnik i miewam problemy z równowagą. Jest to powikłanie po pewnym leku i czasami mam taki moment, że nie wiem czy stoję, czy lecę. W sensie - lecę w kierunku chodnika. Dlatego do obcasów podchodziłam trochę jak pies do jeża. Niby chciałam się z nimi zapoznać, jakoś przełamać lody, ale spodziewałam się bólu :).Więc jeśli ja dałam sobie radę...to Ty też dasz ;-)Aha, tekst będę przeplatać zdjęciami butów, które chętnie przytuliłabym do serduszka w tym sezonie.(M.Kors)Jeszcze dwie dodatkowe informacje - mam szpotawe kolana (w uproszczeniu : krzywe nogi) i... bardzo lubię chodzić boso. Jak widzę piasek na plaży, albo małe ozdobne kamyki w jakimś ogródku, to myślę tylko o tym, aby pochodzić po tym boso. Spoko, jestem normalna ;-) Uwielbiam masować receptory na stopach i aż mnie nosi jak widzę potencjalny "masażer" :DZanim pomyślisz, że to bezsensowne wtrącenie dodam, że przyda się w dalszej części.Na wysokościach zaczęłam chodzić pod koniec gimnazjum. I wtedy były to paskudne, nieforemne "kaczuszki". Wyglądałam w nich zapewne jak ciotka-klotka, ale czułam się TAKA dorosła :)). Chodziło się stabilnie i dość wygodnie, ale stopy bolały. Bardzo. Chociaż wszędzie mówią, żeby zacząć od niskich obcasów, bo prościej. Inni mówią, że dobrym starterem są koturny.A ja powiem tyle, że nie ma reguły. Bo mam koturny, które chociaż niższe i szersze, są dużo mniej wygodne od cienkich szpilek 12 cm. Nielogiczne, prawda?Gdybym miała poradzić komuś coś na początek, to mam dwie rady. Albo but trzymający kostkę (botki, buty z paskiem wokół kostki) albo coś takiego :(Centro)Podstawowe kryterium, to stabilność.Widzę czasami w sklepach buty, które chwieją się już na wystawie sklepowej. Nigdy takich nie kupuj. Mój niezawodny test na stabilność obuwia składa się z dwóch etapów.Najpierw zakładam oba buty i robię sobie krótki spacerek. Jeśli na tym etapie coś mi nie pasuje, bezwzględnie odrzucam buty, choćby były najpiękniejsze. Do drugiej rundy przechodzi jakieś 30% zawodników. A polega ona na tym, że w bucie stają na jednej nodze przez 10 sekund. Jeśli stoję - buty są ok. Jeśli walczę o równowagę - nie ma opcji, abym je kupiła.Spoko, nikt w sklepie nie zabije Cię wzrokiem, ludzie wbrew pozorom zazwyczaj zajmują się sobą ;)(Next)Następnym istotnym kryterium jest położenie stopy w bucie. Jeśli czuję, że stopa "wisi" to nie będzie mi się wygodnie chodzić. Nie lubię, kiedy cały nacisk skupiony jest na palcach. Również but ściskający palce odpada. Po stu metrach zacznie irytować, po kilometrze będziesz chciała zdjąć buty i iść boso. Wiem co mówię ;-) I tak zazwyczaj noszę w torebce baleriny.:))Przydatna jest także platforma. Odciąża stopę, nie musi być wielka i przypominać traktora, chociaż buty z taki traktorkiem są bardzo przyczepne ;-) Pod linkiem przykład moich butów z taką podeszwą.No i teoretycznie szerszy obcas, to większa stabilność. Pod warunkiem, że but spełnia pozostałe kryteria, łącznie z testem bociana. Stania na jednej nodze, znaczy się :).(aliexpress)Punkt zaskoczenie : nie interesuje mnie cena butów. To znaczy interesuje mnie to, żeby było mnie na nie stać, ale czasami drogie buty są do dupy, a tanie są super wygodne i wytrzymałe. Naprawdę, nauczyło mnie tego życie ;-) Nie skreślam tanich butów tylko dlatego, że są tanie.Oto przykład niesamowitych obcasów, które kupiłam za 9 zł.Tak, za dziewięć. Moje ulubione buty mijającego właśnie lata :Historia obu par znajduje się tutaj.Dlaczego lubię obcasy? Bo chodzi się w nich inaczej. Inaczej układa się ciało, inaczej prezentują się pośladki. Ale też idzie się wolniej. Buty decydują o tym, jak wygląda każda "stylizacja". W tej samej sukience mogę wyglądać jak pospolita dziewczyna, jeśli założę tenisówki, albo zupełnie inaczej, jak założę do niej szpilki. Tym bardziej, że mam szpotawe kolana ;-) Jeszcze dwa lata temu, na obcasy decydowałam się dużo rzadziej. Przełomowe były praktyki w podstawówce. Napisałam wtedy na blogu :Kiedy byłam w wysokich butach w szkole, dzień dobry mówili mi nawet uczniowie którzy nie mogli wiedzieć, że jestem praktykantką, bo uczą się na innym piętrze ;) Podobnie przed praktyką, kiedy byłam zanieść do szkoły dokumentację, dzieci też mówiły mi dzień dobry. A przecież po podstawówce kręci się masa rodziców! Zabawne jak buty wpływają na postrzeganie człowieka!Dodam, że jak wchodziłam do szkoły w płaskich butach, nikt mnie nie zauważał :) A wszystko od pomysły na wyzwanie tydzień na obcasach. Buty w których brałam w nim udział pokazałam tutaj. Aż ciężko mi uwierzyć, jak brzydko i smutno wyglądały ;-) Gdzie kupuję buty?Ja preferuję Centro. Buty są wyprofilowane jak moja stopa. Czasami pasują na mnie buty z Deichmanna (wiem, sama nie rozumiem:)) i prawie wszystkie buty Dorothy Pekrins. Te mogę kupować w ciemno przez internet, o ile mają platformę. Zazwyczaj nie lubię się z Aldo i Kazarem, bo nie przechodzą nawet do drugiej rundy w moim teście...a szkoda, bo mają ładne wzornictwo. Staram się jednak nie poddawać w poszukiwaniach. Warto zajrzeć też do TK MAXX, mają całkiem inne buty. W tym miejscu wspomnę Carla Gustava Junga :The shoe that fits one person, pinches another. There is no recipe for living that suits all cases.Chociaż nie jest to cytat o butach, a o życiu, to ta obuwnicza część też do mnie przemawia. But, który jest wygodny dla mnie, może być niewygodny dla Ciebie.Techniki chodzenia na obcasach nie nauczę za pomocą tekstu. Sama często "oszukuję", kiedy wiem że czeka mnie droga przez mękę (trawę, piach, kocie łby) i wyjmuję z torebki szpilki przed przybyciem na jakieś spotkanie. Polecam za to ćwiczyć chodzenia na obcasach w markecie.Serio. jak stracisz równowagę, to trzymasz się wózka na zakupy ;-) Resztę dobrze widać na filmach więc wrzucam 4 alternatywne : Ale to nie koniec! Kilka oczywistości - zmień fleki na nowe, zanim całkiem się zedrą. Metalowy flek bywa zabójczy zimą :) Uważaj na schodach i nie noś butów, które Cię uwierają. Jeśli but Cię rani, to wystaw go na allegro. Jeśli rani Cię facet, to wystaw go za drzwi.Oba przypadki powinny powodować jedynie łzy szczęścia.:) Powodzenia! Niektóre teksty widzą tylko subskrybenci (nie lądują na "głównej") - jeśli chcesz być na bieżąco, zostań obserwatorem w google lub na bloglovin :)

Trening interwałowy – spalanie tłuszczu i wytrzymałość gratis

Facetem jestem i o siebie dbam

Trening interwałowy – spalanie tłuszczu i wytrzymałość gratis

Życie jest za krótkie na bawełniane gacie

ANIA MALUJE

Życie jest za krótkie na bawełniane gacie

BAKUSIOWO

Czym karmić dziecko?

Po tym wpisie pewnie, jak zwykle mi się oberwie… już się przyzwyczajam ;) Ale dzisiaj chciałabym poruszyć dość przyziemny temat, który w rzeczywistości jest szalenie ważny. Żywienie dziecka. I od razu zaznaczam – to nie jest wpis sponsorowany przez producentów słoiczków.

10 francuskich filmów na jesienne wieczory

Fashionable

10 francuskich filmów na jesienne wieczory

Jak przemycić dziecku owoce i warzywa?

Makóweczki

Jak przemycić dziecku owoce i warzywa?

Czeremcha – zastosowania i właściwości

Ziołowy zakątek

Czeremcha – zastosowania i właściwości

Jak znaleźć punkt G?

Facetem jestem i o siebie dbam

Jak znaleźć punkt G?

10 oznak, które mówią, że pora nad sobą popracować

ANIA MALUJE

10 oznak, które mówią, że pora nad sobą popracować

…bo każda Kobieta ma wiele twarzy.

Lady of the House

…bo każda Kobieta ma wiele twarzy.

Jarmuż – właściwości i zastosowanie

Lifemenagerka

Jarmuż – właściwości i zastosowanie

Takie modne warzywo… Tyle pozytywnych właściwości… A tak bardzo mi nie smakuje… Zraziłam się po super-modnych i w wielu miejscach zachwalanych chipsach jarmużowych, które były najbardziej kapuścianą rzeczą jaką w życiu jadłam. Były bardziej kapuściane od kapusty. Być może trafiłam wtedy na jarmuż „sprzed przymrozków”, bo taki podobno ma bardziej kapuściany smak… Nie wiem, w każdym razie ten eksperyment zniechęcił mnie do tego warzywa na dłuuuugi czas. Aż do jednego spotkania, podczas którego skusiłam się na pyszne Green Smoothie, w którym jednym z głównych składników był jarmuż. Był to moment przełomowy, warzywo to powróciło do mojej diety A dlaczego w ogóle warto dać mu drugą szansę?  jarmuż jest bogaty w karotenoidy (beta-karoten, luteinę) zawiera wiele witamin, np. wit. C, K, A jest bogatym źródłem wapnia i żelaza zawiera dużo sulforafanu – związku chemicznego posiadającemu silne działanie przeciwnowotworowe jarmuż posiada też właściwości antyoksydacyjne, czyli pomaga walczyć z wolnymi rodnikami – ma to pozytywny wpływ na zdrowie i wygląd (dłużej jesteśmy piękni i młodzi ;)) Jarmuż to warzywo typowo jesienno-zimowe i to właśnie w tym okresie najlepiej po nie sięgać. Pod względem wartości odżywczych świetnie zastąpi owoce i warzywa, na które kończy się sezon. Niestety pomimo panującej mody – nie jest to produkt bardzo popularny, dlatego nie wszędzie go znajdziemy. Ja najczęściej widuję go w Realu (500 g za 5 zł), a jakiś czas temu fit-blogosfera cieszyła się z jego obecności w Biedronce (tam widziałam go tylko raz i to już dawno – ale moja Biedronka nie jest najlepiej wyposażona). Jarmuż po zakupie przechowujemy w lodówce w dziurkowanej folii (ten który ja kupuję jest już tak zapakowany) lub owinięty wilgotną ściereczką, najlepiej spożyć go w ciągu 2 – max. 3 dni. Jeśli chodzi o zastosowanie w kulinariach, to jest ono bardzo szerokie. Kilka możliwości: sałatki – do nich dobrze jest jarmuż lekko podsmażyć, podgotować na parze lub zostawić na ok. 20 min. skropiony sosem vinegrette, wtedy zmięknie zupy składnik sosu do makaronu dodatek do zapiekanek dodatek do gulaszu warzywnego  pesto chipsy – dla mnie paskudne, ale wiele osób je uwielbia dodatek do soków dodatek do koktajli I tu przyznaję się bez bicia – bardzo chciałam przy okazji tego wpisu zaprezentować np. 3 przepisy na dania z jarmużem, ale jednak się na to nie zdecyduję. Jako że smak tego warzywa w czystej postaci mi nie podpasował, ja wybrałam inny sposób na przemycenie go do mojej diety. Mam tu na myśli smoothie, koktajle, ewentualnie soki… Liście pozbawione łodyg można dodawać do takiego napoju w całkiem sporej ilości i nie czuć tego kapuścianego smaku (wiem, uczepiłam się tej kapuchy, a może faktycznie to wina tych przymrozków, a raczej ich braku?). Przykładowe połączenie to pomarańcza + jabłko + banan + garść liści jarmużu + dodatki takie jak spirulina czy odrobina dowolnego oleju, aby ułatwić witaminom wchłanianie. Ale ośmielę się stwierdzić, że jarmuż można dodać też do każdego smoothie z tego wpisu. Eksperymentujcie!  A jaka jest Wasza „jarmużowa historia”?   The post Jarmuż – właściwości i zastosowanie appeared first on Life Manager-ka.

BAKUSIOWO

Przepis na najlepsze babskie spotkanie

Gdzie kobitki czują się najlepiej? Dobrze myślisz - oczywiście, że w sklepie! A co kobitki lubią najbardziej? Znowu bingo! Mazidła, kwiatki i słodkości, of kors. Warszawskie B(L)OGINIE połączyły to wszystko w całość, doprawiły dla smaczku kilkoma innymi atrakcjami i voilà, perfekcyjne sobotnie popołudnie spędziło ze sobą kilkanaście blogujących mam.

86400

Szafeczka blog

86400

Nurkowanie głębinowe w Egipcie. Co warto wiedzieć?

ART You Ready

Nurkowanie głębinowe w Egipcie. Co warto wiedzieć?