Jest pięknie

Falafel Bejrut, Warszawa

Marzę o tym, żeby to falafel zrobił taką karierę, jak kebab. Wtedy mogłabym go jeść, kiedy zapragnę. Dodajmy, że bardzo lubię mięso i dobra kanapka arabska (ja nazywam ją raczej shawarmą niż kebabem) to świetny posiłek, ale falafel lubię o wiele bardziej. Próbowałam robić go w domu, próbowałam kupować masę na falafel, ale to wszystko nie to. Dlatego obecność Falafel Bejrut (i to już w dwóch lokalizacjach!) tak mnie cieszy. Tak naprawdę do Falafel Bejrut trafiliśmy przez pokemony. Gramy w Pokemon Go, bo jest to świetny sposób na ruszenie się od biurka, ale na naszym osiedlu nie wszystkie stworki można złapać - stąd wycieczki. A skoro jest spacer (zwykle około godziny, półtorej), to trzeba się posilić. Poszliśmy do Falafel Bejrut i zamówiliśmy... o wiele za dużo. To, co widać na zdjęciu, nazywa się "raj na talerzu" i naprawdę nim jest, ale to nie jest porcja dla dwóch, tylko dla czterech, może sześciu osób. Weź to pod uwagę, zamawiając. Pita, a w niej falafel, masa warzyw i sos tahini to proste jedzenie, ale warunek jest jeden: musi być świeże. Suchy falafel to najgorsza zmora kebabowni - nie wiem, po co to trzymają, jeśli ewidentnie nikt tego nie zamawia. Tutaj to element każdego chyba dania, więc kotlety są świeżutkie. Świeże warzywa są świetne, ale wyrzuciłabym słone kiszone ogórki - ewidentnie jest to wariant z pięciolitrowego wiadra w supermarkecie. Wolałabym więcej kiszonek arabskich. Marynowana peperoni i jalapeno dla mnie są OK, ale przypuszczam, że nie każdy lubi je tak, jak ja. Za to hummus bez zarzutu, no i świeża, miękka pita. Lokal na Nowolipkach jest nieduży, więc trudno o wygodne miejsce do zjedzenia. Tak samo na zewnątrz - kilka stolików i ławek z palet. Bardzo dobrze wyglądają na zdjęciu (jak widać powyżej), ale o wygodzie nie ma mowy. Nie zabieraj więc tu wiekowej ciotki ani dziadka. Kolejny raz albo zrobię zamówienie na wynos, albo pójdę do drugiej lokalizacji - na Moliera 8. Może tam jest wygodniej? Falafel Bejrut https://www.facebook.com/FalafelBejrutWarsaw/The post Falafel Bejrut, Warszawa appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kosmetyki Long 4 Lashes

Widuję czasem starsze panie z naprawdę słabymi włosami. Zwykle wyglądu nie poprawia mocna ondulacja, bo prześwitująca między lokami skóra głowy nie dodaje uroku. Podejrzewam, że ani ta ondulacja, ani mocne farbowanie nie robią włosom dobrze. Problem nadmiernego wypadania włosów dotyka coraz większej liczby kobiet i mężczyzn, a powody tej dolegliwości związane mogą być ze zmianami hormonalnymi, genetycznymi, przemęczeniem, stresem, niewłaściwą dietą lub nieodpowiednim sposobem pielęgnacji. Kosmetyki Long 4 Lashes to 3 preparaty - szampon, odżywka oraz serum. Szampon i odżywka zawierają Tetraxidylum – innowacyjny kompleks składników aktywnych, który stymulując mikrokrążenie, odżywia cebulki włosów i zapobiega ich wypadaniu oraz alantoinę, która łagodzi podrażnienia i koi wrażliwą skórę głowy. Podobnie jest w serum - tu również czynnikiem aktywnym jest Tetraxidylum. Stymulując mikrokrążenie, serum odżywia i rewitalizuje cebulki włosów. Cena: 35 zł za szampon, tyle samo za odżywkę, około 80 zł za serum. The post Kosmetyki Long 4 Lashes appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kosmetyczni ulubieńcy lipca – Benefit, Bobbi Brown i więcej

Czy tylko ja mam wrażenie, że wakacje dopiero się zaczęły, a to już ich ostatnie tygodnie? Udało mi się trochę opalić, udało się poleniuchować, ale nadchodzi jesień i trzeba zmienić garderobę (żegnajcie, japonki!) oraz kosmetyki. Co mi się najbardziej podobało w lipcu? Uwaga, zaczynam od kolorówki. Jasne, to nie są papuzie cienie ani szminka w jaskrawym kolorze, ale zawsze to coś. Kiedy byłam na regulacji brwi w benefit Brow Barze w Arkadii w Warszawie, Kasia namówiła mnie na zestaw kosmetyków do makijażu i pielęgnacji brwi. Już chyba kiedyś pisałam, że brwi, cera i paznokcie są dla mnie szczególnie ważne i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Co prawda trochę się obawiałam, że umalowane przeze mnie brwi będą wyglądać komicznie, ale kredka w kolorze Medium nie jest czarna, tylko szaro-brązowa, więc nie ma mowy o brwiach jak z kreskówki. Cudowna jest też rozświetlająca łuk brwiowy kredka - miękka, dająca naturalny efekt (testowałam kilka innych, w tym jakąś jedną z mnóstwem brokatu - to NIE jest naturalne wykończenie). Trzeci kosmetyk z kolekcji to serum do brwi. Ostatnio trochę więcej mi ich wypadło, więc jeśli mogę coś z tym zrobić, to czemu nie? Po miesiącu stosowania wieczorem mam wrażenie, że jest poprawa. Aha, specjalny patyczek do mierzenia brwi, też występujący w zestawie, leży nieużywany - nie znalazłam dla niego żadnego zastosowania. Zestaw Benefit Defined Refined Brows kosztuje 179 zł - to moim zdaniem bardzo dobra cena, bo dostaje się 3 kosmetyki - owszem, nie są tej samej wielkości, co sprzedawane osobno, ale ile potrzebujesz w życiu kredki rozświetlającej? Kolejny kosmetyk kolorowy to limitowana wersja pudru rozświetlającego Bobbi Brown z kolekcji Sunset Pink, o której można więcej przeczytać tutaj. Drobinki są bardzo drobne, więc puder daje efekt lekkiego blasku, a nie kichnięcia w brokat. Pewnie chwilę zajmie, zanim go zużyję, ale to jeden z kosmetyków, który od razu przypadł mi do gustu. Minus? Nie widzę go już w sklepie internetowym Douglas, ale jeśli uda Ci się go gdzieś znaleźć, polecam. Ulubionym kremem lipca był Moisture Surge Clinique, w zasadzie żel a nie krem. Doskonale nawilża, bo to jego jedyne zadanie. Sprawdził się w gorące dni, kiedy warstwa kremu na skórze nie sprawia przyjemności. Jak widać na zdjęciu, zużyłam prawie całe opakowanie. 50 ml kremu-żelu Moisture Surge Clinique kosztuje teraz 109 zł - moim zdaniem to naprawdę dobra okazja. Często używam peelingu enzymatycznego Dermalogica, ale maseczka Origins, będąca połączeniem maski i peelingu, bardzo mi ostatnio pasuje. Lekkie oczyszczanie i wyrównywanie kolorytu skóry - super. Maska zastyga na twarzy i przy zmywaniu robimy sobie mini-peeling dzięki ścierającym drobinkom. 100 ml maseczki Original Skin Origins kosztuje 99 zł, do kupienia w perfumeriach Sephora i w sklepie firmowym w Galerii Mokotów w Warszawie. Skoro o peelingu mowa - Cece of Sweden było tak miłe, że wysłało mi ten peeling do ciała z serii Argan Body. Przyznam się, że nie kojarzyłam ich z kosmetykami do ciała. Ten peeling ma wiele zalet - jest intensywny, zostawia na skórze lekki, przyjemny zapach, no i jest w tubie, a nie w słoiku. Na pewno jeszcze go kupię, zwłaszcza że kosztuje kilkanaście złotych za 200 ml. Marka Yoskine wiele obiecuje swoimi kosmetykami z linii Tsubaki Slim Body. Testowany przeze mnie preparat do ciała ma bardzo miły zapach, dobrą konsystencję, troche ujędrnia skórę, ale mam wrażenie, że kwas glikolowy, mający tu działać, został wpisyany raczej na wyrost. To już któryś raz, kiedy mam wrażenie, że polska firma, produkująca niezłe skądinąd kosmetyki, upiera się na kosmiczne technologie i skomplikowane nazwy, zamiast po prostu powiedzieć, że jest to krem ujędrniający do tyłka i brzucha. Bardzo doceniłabym takie podejście, a Wy? Ten kosmetyk można kupić za około 35 zł za 200 ml.  The post Kosmetyczni ulubieńcy lipca – Benefit, Bobbi Brown i więcej appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Ciuch dnia: dżinsy Pepe Jeans

Kupienie dżinsów, które dobrze leżą, to całkiem skomplikowane przedsięwzięcie. Moje wysokie i szczupłe koleżanki narzekają na to, że dla nich wszystkie spodnie są za krótkie, ja mam odwrotny problem - znalezienie długości 30 cali w moim rozmiarze talii nie jest takie proste. A obcinanie spodni u krawcowej to nie to samo. Po pierwsze, przedłuża czas od zakupu do założenia, a po drugie - czuję się poszkodowana. Co zostaje? Zakupy przez internet. Ale jak to - przecież marka Pepe Jeans jest w Polsce dostępna normalnie, są sklepy, można iść na zakupy? No tak, ale nie ma w nich mojego rozmiaru (30 x 30 w przypadku modelu Banji). Pierwszą sztukę dżinsów Pepe Jeans Banji kupiłam przez internet i leżą na mnie tak dobrze, że chciałam zrobić zapasy. Nie planuję spektakularnych zmian rozmiaru (od dobrych 10 lat noszę 29x30 albo 30x30 w zależności od kroju i marki), więc tego typu zakupy nie są problemem. W sklepie online na www.pepejeans.com znalazłam i wersję przecenioną (z wychodzącej kolekcji wiosna-lato 2016), i w pełnej cenie (jesień-zima 2016). Kupiłam obie pary. Jak widać, letnia jest jaśniejsza, bardziej podobna do wybarwienia pierwszej pary dżinsów Banji, jaką mam. Sklep pepejeans.com wysyła spoza Polski, ale cała przesyłka dociera do adresata w 3-4 dni, więc to naprawdę krótko. Są też darmowe zwroty, gdyby coś było nie tak. Serio, dla mnie zakupy przez internet to teraz najlepsza metoda - mogę wszystko przymierzyć w domu, przejrzeć się we własnym lustrze, w takim oświetleniu, jakie nie sprawia, że wyglądam jak zombie, a jeśli coś jest nie tak - bez kłopotu odesłać niechcianą rzecz. Dżinsy Pepe Jeans Banji kosztują 395 zł.The post Ciuch dnia: dżinsy Pepe Jeans appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kosmetyki NARS nareszcie w Polsce

Kolejna światowa marka zdecydowała się na wejście do polskich perfumerii. Bardzo mnie to cieszy, bo to znaczy, że rynek dorośleje. Poza tym, większy wybór to korzyść. Marka NARS znana jest niejednej fance makijażu – minimalistyczne, rozpoznawalne opakowania i sugestywne nazwy (najlepiej sprzedający się róż nosi nazwę Orgasm) każdy kojarzy. Jakość kosmetyków też jest wyjątkowa – jasne, kosztują niemało, ale są tego warte. Nie będę rozpisywać się o tym, które celebrytki używają kosmetyków NARS, bo moim zdaniem nie ma to żadnego znaczenia. To, co ma znaczenie, to opinie użytkowniczek. Wizaż nie jest już moim ulubionym miejscem na poznawanie opinii o kosmetykach, poza tym z racji niedostępności marki NARS, nie ma tam wielu miarodajnych opinii. Za to na Makeup Alley jest ich mnóstwo. Uwzględniając poszczególne warianty kolorystyczne kosmetyków, można tam znaleźć recenzje prawie 1000 produktów. Z tego ocenę 4.5 (w skali pięciostopniowej) lub wyższą ma 1/4 z nich, a 141 kosmetyków ma 100% opinii „kupię ponownie”. I to jest moim zdaniem najlepsza rekomendacja. Kosmetyki NARS pojawiły się wczoraj w sprzedaży w Sephora online, od 1 września będą do kupienia w perfumeriach Sephora. Co polecam? Na pewno róż NARS w kolorze Orgasm – od 1999 roku, kiedy wprowadzono go do oferty, jest niekwestionowanym hitem. Jest subtelny, dobry w zasadzie dla każdej karnacji, superwydajny, można go stopniować. W tym sezonie pojawiła się też wersja limitowana. Skoro mowa o różu, polecam też pędzel Kabuki Ita do różu oraz konturowania. Tak, wiem, kosztuje majątek, ale jest tego wart. No i jest jeszcze niesamowity błyszczyk NARS. Jest odcień Orgasm, ale popularny jest też wariant Turkish Delight, doskonały odcień nude. Zrobiłyście już zakupy? Co wybrałyście?The post Kosmetyki NARS nareszcie w Polsce appeared first on Jest Pięknie.

Sałatka z awokado i fetą

Jest pięknie

Sałatka z awokado i fetą

Odkurzacz iRobot Roomba 980

Jest pięknie

Odkurzacz iRobot Roomba 980

Jest pięknie

Kosmetyki Origins – nowości z linii GinZing

Marka Origins to jedna z moich ulubionych – testowałam masę ich kosmetyków. Możesz przeczytać o tym tutaj: kosmetyczni ulubieńcy marca. Teraz w linii GinZing pojawiły się dwie nowości. Oczyszczająca i odświeżająca maseczka typu Peel-Off usuwa martwe komórki naskórka oraz wszelkie zanieczyszczenia. Zawarte w niej ziarna kawy i żeń – szeń sprawiają, że skóra staje się błyskawicznie gładka i odświeżona. Uwaga – maseczka zawiera olejki eteryczne z grejpfruta, cytryny oraz mięty. Jeśli nie przepadasz za nimi albo co gorsza, masz alergię, weź to pod uwagę. Cena to 99 zł za 75 ml. Druga nowość Origins GinZing to energetyzująca mgiełka do twarzy, nawilżająca zmęczoną skórę dzięki zawartości gliceryny i kwasu hialuronowego. Dodatkowo, przywraca blask i wygładza – za to odpowiada żeń-szeń, kofeina i oczar wirginijski. Cena to 74 zł za 150 ml. Kosmetyki Origins można kupić w perfumeriach Sephora (także online) oraz w salonie firmowym w Galerii Mokotów w Warszawie. [gallery link="file" columns="2" ids="11812,11813"]The post Kosmetyki Origins – nowości z linii GinZing appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Maski do twarzy The Body Shop

Maski do twarzy to stały element pielęgnacji dla wielu z nas. Zwracamy uwagę na działanie, skład, nawet na opakowanie. Co ciekawe, maski do twarzy The Body Shop stworzone zostały w 100% z wegetariańskich składników, a maski z węglem himalajskim, brytyjską różą i amazońskimi jagodami acai są w 100% wegańskie. Ich formuła nie zawiera parabenów, parafiny, silikonu ani olei mineralnych. Do wyboru jest kilka wariantów - jest maska oczyszczająca z himalajskim węglem, z zieloną herbatą i olejkiem herbacianym. Jest maska odświeżająca i kojąca, w formie żelu z wyciągiem z angielskich róż i aloesu z Meksyku. Kolejny wariant to głęboko odżywcza maska z miodem z Etiopii, ujędrniającym olejkiem marula oraz oliwą z oliwek. Dla szarej skóry, borykającej się z nierównościami The Body Shop przygotował inspirowaną chińską tradycją kremową, złuszczającą maskę łączącą w sobie ekstrakt z chińskiego żeń-szenia i olejek sezamowy z Nikaragui. Jest też wariant z witaminą C - owocowa maska z ekstraktem z brazylijskich jagód acai, bogata w antyoksydanty i witaminę C. Każdy z wariantów kosztuje 99.90 zł. Do kupienia w salonach The Body Shop (nawet jeśli nie ma ich w Twoim mieście, możesz zrobić zamówienie przez telefon!) [gallery link="file" ids="11798,11799,11800,11801,11802"]The post Maski do twarzy The Body Shop appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kosmetyki Neutrogena Deep Moisture

Czasem jedyne, czego skóra potrzebuje, to porządne nawilżenie. Paradoksalnie, latem może się to zdarzyć nawet częściej niż zimą. Za dużo słońca, wiatru, słonej wody i skóra się przesusza. Linia Deep Moisture Neutrogeny to kosmetyki do ciała, których jedynym zadaniem jest nawilżanie. Do wyboru jest emulsja do ciała w wersji normalnej i do skóry wrażliwej, jest wariant z olejkiem sezamowym, gęsty krem do ciała i twarzy oraz skoncentrowany krem do rąk. Praktyczne opakowania z pompką, rozpoznawalna szata graficzna - chyba każdy z nas zna te kosmetyki. Jeśli wybierasz się na łódkę, moim zdaniem warto dać im szansę - tym bardziej, że są dostępne w wielu drogeriach, więc kupisz je w razie potrzeby nawet pośrodku Mazur. Ceny - od 15 do 28 zł. [gallery link="file" columns="2" ids="11789,11791,11792,11793"]The post Kosmetyki Neutrogena Deep Moisture appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Inspiracje: meble i akcesoria Tom Dixon

Tom Dixon to jedna z największych osobowości współczesnego świata designu. Utalentowany projektant-samouk łączy industrialne materiały z klasyczną, brytyjską elegancją, tworząc innowacyjne produkty cieszące się zainteresowaniem na całym świecie. Jego prace znajdują się dziś w kolekcjach m.in. Victoria and Albert Museum w Londynie, Museum of Modern Art w Nowym Jorku i Centre Georges Pompidou w Paryżu. Od 2002 roku projektant pracuje na własną markę – założona przez niego firma Tom Dixon specjalizuje się w projektowaniu oświetlenia, mebli i akcesoriów do wnętrz. Pod jej szyldem powstało wiele kultowych modeli lamp, w tym bijące rekordy sprzedaży kolekcje Copper i Mirror Ball, a także krzesła, stołki, fotele, lustra, wazony, świeczniki, zegarki, portfele i wiele innych produktów. Można je kupić w Westwing.pl - do niedzieli 7 sierpnia. [gallery link="file" ids="11785,11784,11783,11782,11781"]The post Inspiracje: meble i akcesoria Tom Dixon appeared first on Jest Pięknie.

Ciuch dnia: sukienka Vito Vergelis

Jest pięknie

Ciuch dnia: sukienka Vito Vergelis

Sukienki we wzory bywają trudne w noszeniu. Skomplikowany nadruk wymaga, moim zdaniem, prostej formy, a o to wcale nie tak łatwo. Widoczna na zdjęciu sukienka Vito Vergelis to dobry projekt - wyrazisty, ale jednocześnie odpowiedni na wiele okazji. Uszyta z tkaniny będącej mieszanką wiskozy i jedwabiu sukienka drukowana jest w geometryczny, kwiatowy wzór. Krótkie, szerokie rękawy i prosty krój sprawiają, że to świetny wybór na lato. Noszona z krótkimi trampkami i dżinsową kurtką, będzie doskonała na dzień, wieczorem można do niej dopasować szpilki lub sandały (jednokolorowe) i wyrazistą biżuterię. Cena: 529 zł, do kupienia w sklepie Kody Mody The post Ciuch dnia: sukienka Vito Vergelis appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Inspiracje – kolor w łazience

Dla wielu z nas, dom jest na zawsze. Wystrój - co najmniej na kilka, kilkanaście lat. Dlatego warto dobrze przemyśleć to, jakie kolory wybierzemy, żeby dobrze się w nich czuć. Kolor w łazience może nadać jej wyrazu, ale jak go wprowadzić, żeby całość nie nużyła? Kolor bordowy pozytywnie inspiruje, a wnętrzom nadaje ciepły i przytulny klimat. Lubiący ten kolor powinni jednak wiedzieć, że jego nadmiar może powodować zbyt duże pobudzenie, a w konsekwencji zmęczenie. Dlatego właśnie łazienka, w której przebywamy zdecydowanie mniej czasu niż np. w sypialni lub pokoju dziennym, może być dobrym miejscem na zastosowanie tak intensywnej barwy.Aby wnętrze nie wydawało się zbyt romantyczne lub przesłodzone, warto zastosować kontrast i postawić na nowoczesne formy fioletowych mebli oraz dodatków. Żółty poprawia nastrój, wzbudza radosny nastrój i optymizm. W łazience będzie się dobrze prezentował np. na ścianie, ale także w postaci dodatków, które ożywią wnętrze i dodadzą mu świeżego, radosnego charakteru. Niebieski, jako kolor kojarzony z wodą i kąpielą, w sposób bardzo naturalny pasuje do łazienek. Chłodne odcienie niebieskiego koloru działają uspokajająco i łagodząco. Jest to zatem świetny wybór jako wiodący kolor w łazience. Dodatkowo doskonale komponuje się z łazienkową bielą, tworząc spójne, harmonijne wnętrze. Innym dobrym rozwiązaniem jest wybór neutralnego koloru do łazienki - z doświadczenia polecam biały, naprawdę nie ma z tym problemu. Do tego kolorowe dodatki - czerwień, błękit, granat, marynarskie paski. Taka decyzja ma ten plus, że zawsze można zmienić dodatki czy nawet mieć kilka zestawów kolorystycznych na różne pory roku. [gallery link="file" columns="2" ids="11757,11758,11759,11760"] Zdjęcia - Aquaform.The post Inspiracje – kolor w łazience appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kolekcja Blanc de la Mer

Co prawda lato trwa w najlepsze, a słońce świeci, ale trzeba liczyć się z tym, że jedną z pamiątek z wakacji będą przebarwienia. Dlatego kompletnie się nie dziwię, że marka La Mer już teraz wprowadza linię kosmetyków rozjaśniających. W skład linii wchodzą dwa kosmetyki - serum i lotion. Obydwa zawierają znany z wszystkich kosmetyków pielęgnacyjnych marki Miracle Broth, czyli wyciąg z alg, a dodatkowo silne antyoksydanty, mające przeciwdziałać pojawianiu sie przebarwień w przyszłości. Serum The Brilliance Brightening Essence kosztuje 1170 zł, a lotion The Brilliance Brightening Lotion - 350 zł. Marka La Mer podkreśla, że kosmetyki z linii Blanc de la Mer działają na pięć sposobów - oczyszczając skórę, ujednolicając koloryt, zapobiegając pojawianiu się przebarwień, wyrównując ton skóry i dodając sprężystości. Kosmetyki La Mer można kupić w salonach Douglas.The post Kolekcja Blanc de la Mer appeared first on Jest Pięknie.

Sałatka z kurczakiem i awokado

Jest pięknie

Sałatka z kurczakiem i awokado

Jest pięknie

Rozświetlacz Urban Decay Afterglow

Tak naprawdę, chyba najbardziej lubię rozświetlacze. Moda na matowy makijaż nigdy mnie nie pociągała, a odkąd rozświetlacz to nie to samo, co puder z brokatem (a jeszcze 10-12 lat temu zdarzały się takie cuda!), to jestem fanką. Rozświetlacz pomaga i na zmęczoną skórę, i na cienie pod oczami, można nim nawet zamaskować średnio zrobione brwi. Marka Urban Decay, od jakiegoś czasu na polskim rynku, ma w ofercie rozświetlacz Afterglow. Reklamowany jest wprost jako lek na efekty kaca, widoczne na twarzy. Jest trwały, wyjątkowo delikatny, świetnie współpracuje z innymi produktami. Do wyboru są trzy odcienie. Rozświetlacz Afterglow kosztuje około 145 zł w sklepie firmowym, 139 zł w perfumeriach Sephora. [gallery link="file" ids="11744,11743,11742"]The post Rozświetlacz Urban Decay Afterglow appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Ciuch dnia: kostiumy Cardio Bunny

Cardio Bunny przedstawia kolejne nowości: kostiumy kąpielowe, których główną inspiracją były zdjęcia dyrektora kreatywnego amerykańskiego wydania Elle – Gilles’a Bensimona, który na przełomie lat 80. i 90. zachwycał świat mody pięknymi zdjęciami ówczesnych top modelek: Tyry Banks, Elli MacPherson, Cindy Crawford czy Christy Turlington. W kolekcji dostępne są cztery stroje kąpielowe: dwa dwuczęściowe i dwa jednoczęściowe. Kostiumy wykonane są z włoskiej dzianiny sportowej, przeznaczonej do strojów kąpielowych. Wszystkie stroje dostępne są w jednej cenie detalicznej – 129 zł www.cardiobunny.com [gallery link="file" columns="2" ids="11738,11737,11736,11735"]The post Ciuch dnia: kostiumy Cardio Bunny appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kosmetyki Yoskine Tsubaki Slim Body

Kosmetyki Yoskine Tsubaki Slim Body mają za zadanie przywrócić równowagę skórze, jednocześnie wyszczuplając i ujędrniając. Czym się różnią od siebie? W linii znajdziemy trzy preparaty. Pierwszy z nich ma działać nocą. Zawiera olej z nasion kamelii japońskiej, bogaty w kwasy: linolowy i oleinowy, działa na skórę nawilżająco i regenerująco. Drugi dodatkowo wzbogacony jest o działający złuszczająco kwas glikolowy. Trzeci preparat, przeznaczony do stosowania na dzień, zawiera też wyciąg z drzewa Kigelia, który ma działanie ujędrniające. Każdy z produktów kosztuje około 35 zł (za opakowanie 200 ml), można je kupić w dobrych drogeriach i perfumeriach, np. w Douglas.    The post Kosmetyki Yoskine Tsubaki Slim Body appeared first on Jest Pięknie.

Makaronowe muszle w sosie pomidorowym

Jest pięknie

Makaronowe muszle w sosie pomidorowym

Jak rozpoznać podróbkę torebki Michael Kors Selma?

Jest pięknie

Jak rozpoznać podróbkę torebki Michael Kors Selma?

Jest pięknie

Dodatek dnia: Zegarki PUMA Suede

Zegarki Puma Suede są inspirowane obuwiem o tej samej nazwie. Nie miałam pojęcia, że buty Puma Suede pojawiły się w sprzedaży prawie 50 lat temu! Zegarki są proste, bardzo minimalistyczne – kolor paska i tarczy są takie same, a sam model można nosić i do codziennych zestawów, i do bardziej formalnych stylizacji. 45 mm średnicy koperty to rozmiar, który dopasuje się i do męskiego, i do damskiego nadgarstka. Co ważne – zegarki Puma Suede są wodoodporne (klasa wodoszczelności to 100 m). Jest też wersja limitowana – powstało jej 1968 sztuk (to data wprowadzenia modelu butów Puma Suede na rynek). Pasek jest skórzany (w wersji nielimitowanej – silikonowy), każdy egzemplarz jest oznaczony numerem seryjnym. Zegarki PUMA Suede dostępne są w sieci salonów Time Trend oraz u partnerów handlowych firmy ZIBI. Cena zegarków: model limitowany 599 zł, pozostałe 489 zł. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Dodatek dnia: Zegarki PUMA Suede appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

MINI na wakacje

Masz ochotę przetestować MINI? Mam dobrą wiadomość: przez całe wakacje trwa akcja „Zabierz MINI na wycieczkę”. Goście czterech hoteli w Polsce mają okazję wypożyczyć MINI na całodniową przejażdżkę po okolicy. W akcji mogą wziąć udział klienci czterech hoteli w Polsce: Grand Lubicz w Ustce, GrandHotel Tiffi w Iławie, Hotel Diune w Kołobrzegu i Heron Live Hotel w Gródku nad Dunajcem. Do dyspozycji gości zostały oddane dwa nowe modele MINI. MINI Cabrio – dla osób, które chcą poczuć frajdę z jazdy bez dachu i MINI Clubman – dla tych, którzy cenią sobie komfort i wszechstronność. Na uczestników czekają mapki okolicy z najciekawszymi punktami widokowymi. Wypożyczenie samochodu jest darmowe. Klienci ponoszą jedynie koszt paliwa. Akcja trwa do 31 sierpnia 2016. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post MINI na wakacje appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Pilnik Scholl Velvet Smooth – czy warto go kupić?

Pilnik Scholl Velvet Smooth, niezależnie od wersji, to relatywnie duży wydatek. Czy naprawdę jest znacząco lepszy od normalnego pumeksu czy tarki? Sprawdziłam to na swojej skórze. Moim problemem jest to, że bardzo lubię chodzić na bosaka. Niestety, to sprawia, że skóra na stopach nie wygląda najlepiej. Raz na 5-6 tygodni chodzę na pedicure, ale pomiędzy tymi wizytami trzeba coś robić. Pumeks nie jest szczególnie higienicznym rozwiązaniem, bo trzymany pod prysznicem, jest idealnym siedliskiem dla bakterii z uwagi na porowatą strukturę. Miałam też kilka pilników – większość z nich nie spełnia swojej roli, no i są umiarkowanie wygodne w stosowaniu. Testy pilnika Scholl zaczęłam od pedicure w salonie. I tak nie planowałam nagle samodzielnie robić sobie tego zabiegu, bardziej zależało mi na wygodnej pielęgnacji stóp między zabiegami. Pilnik jest masywny, dobrze leży w ręce, ale jest lekki, więc kilkuminutowy zabieg w łazience nikogo nie zdąży zmęczyć. Wbrew reklamie, nie używałam pilnika pod prysznicem – w zupełności wystarczy, kiedy stopy są lekko wilgotne i namoczone po myciu, żeby bezpiecznie go używać. Po kilku tygodniach, widzę dużą różnicę – pumeks czy tarka nie są tak wygodne, a efekty ich działania tak dokładne. Plusem jest wodoodporność – pilnikiem Scholl można bez wysiłku doszorować stopy po dłuższym spacerze na bosaka po ogrodzie. Przez cały miesiąc, może dwa razy położyłam go na ładowarkę – działa bez zarzutu. Dobra wiadomość, jeśli masz poprzednią wersję i zapasy końcówek – są kompatybilne, chociaż podobno nie dają aż takiego efektu. Ale zawsze to dobrze, że nie trzeba pozbywać się zapasów. Odpowiedź na pytanie “czy warto” każdy powinien znaleźć sam, bo budżet to rzecz osobista i każdy sam ustala sobie górną granicę. Ja uważam, że pilnik Scholl jest naprawdę w porządku. W ezebra.pl znalazłam go za 214 zł.   Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Pilnik Scholl Velvet Smooth – czy warto go kupić? appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Kosmetyki Bath & Body Works Hawaii

Kosmetyki Bath & Body Works znane są z wyjątkowych, soczystych zapachów. Najnowsza kolekcja inspirowana jest Hawajami. Znajdziemy tu takie zapachy, jak kokos, ananas czy mango. Do wyboru są mgiełki do ciała, balsamy, żele pod prysznic i żele antybakteryjne, scruby czy mydła do rąk. Jeśli naprawdę przepadasz za tymi słodkimi, uroczymi zapachami, to w linii Hawaii znajdziesz też wtyczki zapachowe oraz świece do domu. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Kosmetyki Bath & Body Works Hawaii appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Ile kosztuje torebka Louis Vuitton (Eva, Favorite, Pochette)?

Mała, wieczorowa torebka Louis Vuitton – wiele dziewczyn marzy o takim dodatku. Kupiona w Polsce, poza Polską, może otrzymana jako wyjątkowy prezent od bliskiej osoby, będzie wyjątkowym elementem stroju. W Warszawie działa butik Louis Vuitton, ale dla wielu dziewczyn nadal perspektywa całodziennego (albo i dwudniowego) wypadu do stolicy tylko po torebkę jest nie do przejścia, więc szukają okazji w internecie. Nie chcę mówić, że nie ma oryginalnych torebek Louis Vuitton w internecie – bo są. Tylko nie będą raczej kosztować tyle, co torebka (z całym szacunkiem) z Zary czy H&M. Torebka Louis Vuitton Eva jest w tej chwili oferowana w trzech wersjach: Monogram Canvas, Damier Ebene i Damier Azur. Jej cena to 490 funtów, czyli nieco ponad 2500 zł. Zwróć uwagę, że blaszka z logo ma inny kształt na MC, a inna na Damier. Torebka Louis Vuitton Favorite jest dostępna w dwóch rozmiarach: PM (mniejsza) i MM (większa). Ta pierwsza kosztuje 495 funtów, czyli niecałe 2600 zł i możesz wybrać wersję Monogram Canvas, Damier Ebene i Damier Azur. Wersja MM (większa) kosztuje 595 funtów (trochę ponad 3100 zł) i też jest do wyboru w trzech wariantach kolorystycznych. Aha – o tym, jak rozpoznać podróbkę torebki Louis Vuitton Favorite, pisałam niedawno w blogu. Na koniec – klasyk, najdłużej w ofercie marki. Kosmetyczka / torebka Louis Vuitton Pochette dostępna jest w wersji Monogram Canvas, Damier Ebene, Damier Azur, Epi oraz Vernis. Najtańsza jest wersja Monogram Canvas / Damier – kosztuje 320 funtów, czyli około 1700 zł. Wersja Epi kosztuje 430 funtów, czyli około 2250 zł, a wersja Vernis – 470 funtów, czyli niecałe 2500 zł. Co ważne – kilka lat temu torebka Pochette została przeprojektowana i dostępne obecnie w salonach LV egzemplarze są większe, w środku wyściełane płótnem, mają płaską kieszonkę i dłuższy pasek. Jeśli szukasz używanej torebki, zwróć na to uwagę – mniejsza Pochette nie musi być podróbką, ale nie jest powiedziane, że zmieści najpotrzebniejsze rzeczy. Jedynym sklepem internetowym, który oferuje nowe torebki Louis Vuitton, jest www.louisvuitton.com. Pojedyncze, używane egzemplarze można kupić w Malleries czy Yoogi’s Closet, pojawiają się też sporadycznie na aukcjach. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Ile kosztuje torebka Louis Vuitton (Eva, Favorite, Pochette)? appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Książka na weekend: Beata Chomątowska, Pałac. Biografia Intymna

Jeśli mieszkasz w Warszawie, na pewno setki razy umawiałaś się “pod Pałacem”. Pewnie w latach 90-tych tam kupowałaś kasety z muzyką i koszulki z nazwami zespołów. Może nawet chodziłaś tam na jakieś zajęcia albo chociaż uczestniczyłaś w targach, np. Computer Expo. Ale co wiesz o Pałacu Kultury i Nauki? Książka Beaty Chomątowskiej to treściwa lektura. Zaczyna się przed wojną – bo wtedy prezydent Starzyński, inspirowany powstającymi w USA drapaczami chmur, chciał coś na kształt Pałacu Kultury postawić po praskiej stronie miasta. Jak od tego doszliśmy do “daru Stalina” w ścisłym centrum Warszawy? Kto projektował ten budynek, jak przebiegały dyskusje ze stroną radziecką, gdzie jest wejście do podziemnych tuneli? Tego pewnie nie wiesz. Ja nie wiedziałam nawet do niedawna, że Pałac Kultury i Nauki pierwotnie był jasny, prawie biały. “Pałac. Biografia intymna” jest do kupienia w księgarni Matras za 41.93 zł albo w sklepie firmowym wydawnictwa za 32.95 zł. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Książka na weekend: Beata Chomątowska, Pałac. Biografia Intymna appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Czy Zalando sprzedaje oryginały?

Ten wpis powstał dlatego, że liczba tego typu pytań przekroczyła 50 – w tym roku. I chociaż odpowiedź wydaje się oczywista, to widocznie nie dla wszystkich taka jest. Ale skrócie: tak, Zalando sprzedaje oryginały. Skąd się biorą takie pytania? Plotki o tym, że XYZ sprzedaje podróbki (gdzie XYZ to nazwa znanego sklepu online) rozpowszechniają handlarze podróbek. Zasada jest prosta – jeśli wszędzie są podróbki, to lepiej kupić od obrotnego Sebiksa czy przedsiębiorczej Karyny niż z wielkiego, złego sklepu. Tylko, że to ściema. Zalando to międzynarodowa marka, sklep dostępny w wielu krajach Europy i nikt nie będzie tam sprzedawać podróbek. “Ale dlaczego tam teraz koleżanki siostry psa sąsiadka kupiła taką tanią torebkę Korsa?” Dlatego, że jest wyprzedaż. Raz na jakiś czas można znaleźć tam torebki Michael Kors (i tysiące innych produktów innych marek) w cenach niższych nawet o połowę od ceny detalicznej. Tylko trzeba mieć trochę szczęścia i zdążyć z zakupem. Nie zawsze też wyprzedawane są najbardziej popularne kolory. “Ale dlaczego Moschino tam takie tanie?”. Bo to jest linia Love Moschino – czyli takie torebki Korsa wobec jego głównej linii. “A dlaczego nie dostałam torebki przeciwkurzowej?” Albo ktoś się pomylił przy pakowaniu, albo torebka nie jest oferowana z torebką przeciwkurzową – najprościej spytać w sklepie. “A moja torebka jakoś dziwnie pachnie.” Na to nie mam odpowiedzi- przede wszystkim dlatego, że zapachy nie przenoszą się przez Internet. Proponuję spytać sklepu, skąd się wziął dziwny zapach, ewentualnie zwrócić lub wymienić towar. “Ale jak się okaże…?” Nie okaże się, bo Zalando sprzedaje oryginały, koniec. Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie podoba Ci się torebka czy cokolwiek, masz 100 dni (!) na zwrot – o ile oczywiście w międzyczasie ubranie czy dodatek nie było noszone i zniszczone. Ponieważ właśnie przeczytałam dłuuugi wątek na Vinted jakiejś panikary, to chciałam też dodać, że zwrot pieniędzy zajmuje Zalando kilka dni i nie ma żadnych problemów ze zwrotem. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Czy Zalando sprzedaje oryginały? appeared first on Jest Pięknie.

Zapiekanka meksykańska

Jest pięknie

Zapiekanka meksykańska

Jest pięknie

Nocny Market, czyli street food bez stresu

Na początku lata w Warszawie, na terenach dawnego Dworca Głównego otworzył się Nocny Market – jedzenie, picie, muzyka, usługi, zakupy. Pomysł jest moim zdaniem doskonały, bo wykorzystuje bardzo ciekawe miejsce – pokryte graffiti ściany budynków technicznych i perony do niedawna nie służyły niczemu, teraz od piątku do niedzieli trwa tu (z małymi przerwami) impreza. Jakiś czas temu pisałam o tym, że jedzenie z food trucków to nieporozumienie – wtedy tekst powstał po spędzeniu kilku godzin na zlocie food trucków. Nie byłam zachwycona, bo prawie wszystko było rozczarowujące – niby miało być fajne, ale na końcu czuć było, że ktoś tnie koszty. Ale Nocny Market to nie zlot food trucków, tylko kilkanaście stoisk z jedzeniem, przygotowywanym na miejscu, bardzo różnorodnych (od pączków z nietypową polewą, przez rolki sushi, do dań kuchni wietnamskiej). Można siąść przy stole, na murku, oprzeć się o bar i w miłej atmosferze zjeść, pogadać, ewentualnie dać się ostrzyc (chyba zawsze jest jakiś golibroda i fryzjer męski) albo wytatuować. To zupełnie inne doświadczenie niż pospieszne pożeranie burgera gdzieś w Mordorze, bo tam teraz najczęściej można spotkać food trucki. Za pierwszym razem na Nocny Market wybraliśmy się ze znajomymi. Burgery, sushi, stir-fry i zupa laksa, do tego drinki (bardzo porządne mojito!) spożywane pod chmurką – sama przyjemność. Stir-fry było doskonałe – lekko pikantne, z kilkoma sporymi krewetkami, podobnie jak zupa laksa – jaskrawożółta, pikantna, zawiesista. To dania przygotowywane przez chłopaków z Asian Food Foundation – jeśli pojawią się na liście wystawców, wybierz się koniecznie. Burgery z Banja Luki były poprawne, ale bez większego polotu, raczej nadrabiały rozmiarem. W zeszły weekend pojechaliśmy sami, ale za to z aparatem i mocnym postanowieniem spróbowania czegoś innego. Sąsiada z AFF akurat nie było, za to był Falafel Bejrut, więc ja dostałam falafel, a Marek udał się do Bydło i Powidło po burgera. Nad falaflem się wzruszyłam, bo znalezienie miejsca, gdzie dają naprawdę dobry, jest wyzwaniem – nie wiem dlaczego, ale prawie wszędzie jest to zimny, suchy jak wiór klops, który trzeba popijać wiadrem wody. Naprawdę dobry falafel był w Namiocie Abrahama pod synagogą, ale to już dawno, jak go tam nie ma – a właściciel się przebranżowił, nad czym ubolewam. Falafel w picie z Falafel Bejrut jest dobrze znany w Warszawie, ale możliwość zjedzenia go na Nocnym Markecie to dla mnie plus, bo mogę wybrać to danie, a Marek inne – w restauracji trudno byłoby o coś, co nie jest falaflem. Marek po raz kolejny wyciągnął krótszą słomkę – jego burger co prawda wyglądał bardzo apetycznie, ale był nijaki, według jego opisu. Najlepszym elementem był domowy coleslaw. Żeby nie było tak różowo, miałam też dwa gorsze trafienia. Onigiri z Temari co prawda bardzo ładnie wyglądało, ale mimo uważnego przestudiowania etykiety, nie dało się go tak odpakować, żeby nie uszkodzić warstwy nori. Wewnątrz miał być spicy tuna. Było może pół łyżeczki tuńczyka z puszki, najzwyklejszego. Onigiri ze Shoku nie było tak ładne (owinięte w folię do kanapek), ale w smaku całkiem takie samo – w środku było trochę ugotowanego łososia, raczej bez dominującego smaku. Jasne, kuchnia japońska jest specyficzna, a onigiri to nie to samo co sushi, ale zabrakło tu i smaku, i prezentacji dania. Czyli co – trochę na tak, trochę na nie? Niezupełnie. Podejrzewam, że są amatorzy i tych nijakich burgerów (widziałam chyba z 5 osób, niosących je do stolika), i tego onigiri, które jest w zasadzie ryżem uformowanym w nietypowy kształt. Dziewczyny obok mnie narzekały, że nie ma więcej pierogów (były do wyboru empanadas i nepalskie pierogi gotowane na parze). To kwestia gustu, oczekiwań smakowych i tyle – nie ma sensu tego wartościować. Ja uważam, że to, co się tam najlepiej broni, to street food. A zarówno dania kuchni wietnamskiej (i ogólnie azjatyckiej), jak i falafel są street foodem i są tu podawane przez ludzi, którzy na co dzień gotują w spartańskich warunkach, a nie w dużych kuchniach restauracyjnych. Burgery pewnie lepiej wychodzą w restauracji – zwłaszcza, że dotychczasowi wystawcy to raczej burgery gourmet, a nie takie z trucka. Co do kuchni japońskiej – może rolki sushi się tu bronią, ale to wariacja na temat japońszczyzny, natomiast klasycznie ta kuchnia kojarzy się nam z elegancką oprawą (chociaż to kwestia uwarunkowań kulturowych, a nie faktycznie kuchni). Na pewno pójdę jeszcze na Nocny Market – w przyszły weekend skład będzie nieco inny niż ostatnio, no i ciągle nie zjadłam banh mi z Viet Street Food. Do Falafel Bejrut będę zaglądać też w tygodniu, do ich stałej lokalizacji. Nocny Market to dobry sposób na poznanie kilku miejsc na raz, porównanie wrażeń, spróbowanie kilku dań. Ważne info: prawie wszędzie można płacić kartą, ale lepiej mieć przy sobie gotówkę. Samochód można zaparkować na terenie Dworca Głównego i przejść się kawałek. Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Nocny Market, czyli street food bez stresu appeared first on Jest Pięknie.

Jest pięknie

Koreańskie kosmetyki Dr Jart+ od września w Polsce

Moda na dalekowschodnie kosmetyki i rytuały kosmetyczne trwa. Kiedyś trzeba było samej klikać na eBayu albo w jakichś słabo tłumaczonych na angielski sklepach, potem pojawiły się pierwsze sklepy internetowe z kosmetykami z Dalekiego Wschodu na rynku polskim, a od paru miesięcy najwięksi gracze na polskim rynku, czyli Sephora i Douglas, oferują kosmetyki koreańskie. Od września w salonach Sephora można będzie kupić koreańskie kosmetyki Dr Jart+. Jeśli nazwa nic Ci nie mówi, to nic – ja też musiałam googlować tę markę, kiedy przyszło do mnie zaproszenie. Jednak to nie żadna nisza – na Dalekim Wschodzie i w USA Dr Jart+ to doskonale znana marka. Oni jaki pierwsi stworzyli krem BB – tak w każdym razie usłyszałam na prezentacji. Krem BB znajdzie się w debiutującej jesienią w Polsce linii ceramidowej. Ale to, co szczególnie zrobiło na mnie wrażenie, to maski. Koreańskie marki oferują ich wiele wariantów – nawilżające, odżywiające, liftingujące… Tu jest nawet wariant liftingujący na obwisły podbródek, wieszany na uszach. Maski do twarzy Dr Jart+ wychodzą bardzo sensownie cenowo – opakowanie zawierające 5 sztuk kosztować będzie 25 zł. Jak nietrudno policzyć, w ciągu miesiąca można zużyć 30 masek (różnych, w końcu skóra ma różne potrzeby) i będzie to kosztować 150 zł. To cena niedrogiego serum do twarzy – zwykle odpowiadającego na tylko jedną, góra dwie potrzeby skóry. Kosmetyki koreańskie to też rytuały pielęgnacyjne. W linii Dermaclear dostępna będzie woda do demakijażu, pianka oraz preparat z glinką (trzy warianty do wyboru). Wszystko w cenach do około 120 zł za zestaw glinek. Na koniec – linia Ceramide, na którą szykuję się chyba najbardziej. Krem z ceramidami miał wyjątkowo przyjemną konsystencję, chociaż nie jestem fanką opakowań w formie tubki. Pojawi się też preparat do ust, krem BB i balsam. Dobrze nawilżające, pomagające zatrzymać wilgoć w skórze preparaty to zawsze dobry pomysł, a te tutaj mają wiele zastosowań z uwagi na neutralny skład. Na razie mam maski – i zamierzam je przetestować w ciągu kolejnych dni. We wrześniu na pewno wybiorę się do Sephory na zakupy, a Wy? Share and Enjoy Share on Facebook Retweet this The post Koreańskie kosmetyki Dr Jart+ od września w Polsce appeared first on Jest Pięknie.